dnd, d&d dungeons and dragons
 
Olejów na Podolu
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d dungeons and dragons
 
Strona główna ˇ Artykuły ˇ Galeria zdjęć ˇ Forum strony Olejów ˇ Szukaj na stronie Olejów ˇ Multimedia
 
isa, dnd.rpg.info.pl

dnd, d&d dungeons and dragons
 
Nawigacja
Strona główna
  Strona główna
  Mapa serwisu

Olejów na Podolu
  Artykuły wg kategorii
  Wszystkie artykuły
  Galeria zdjęć
  Pokaz slajdów
  Panoramy Olejowa 1
  Panoramy Olejowa 2
  Panoramy inne
  Stare mapy
  Stare pocztówki Olejów
  Stare pocztówki Załoźce
  Stare pocztówki inne
  Stare stemple 1
  Stare stemple 2
  Multimedia
  Słownik gwary kresowej
  Uzupełnienia do słownika
  Praktyczne porady1
  Praktyczne porady2
  Archiwum newsów
  English
  Français

Spisy mieszkańców
  Olejów
  Trościaniec Wielki
  Bzowica
  Białokiernica
  Ratyszcze
  Reniów
  Ze starych ksiąg

Literatura
  Książki papierowe
  Książki z internetu
  Czasopisma z internetu

Szukaj
  Szukaj na stronie Olejów

Forum
  Forum strony Olejów

Linki
  Strony o Kresach
  Inne przydatne miejsca
  Biblioteki cyfrowe
  Varia
  Nowe odkrycia z internetu

Poszukujemy
  Książki

Kontakt
  Kontakt z autorami strony

 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d dungeons and dragons
 
Olejów na Podolu
Aktualnie na stronie:
Artykułów:1263
Zdjęć w galerii:1607

Artykuły z naszej strony
były czytane
2657853 razy!
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d dungeons and dragons
 
Antoni Worobiec: "Zborów i Ziemia Zborowska". Zielona Góra 2004

"Sytuacja zagrożenia życia ze strony UPA narastała w miarę jak zbliżał się front walk sowiecko-niemieckich. W październiku 1943 r. głośnym echem rozeszła się po powiecie zborowskim wiadomość, że wieś Hnidawa w gminie Olejów została spalona i zamordowano około 50 Polaków, że ze wsi Hukałowce nieznani sprawcy uprowadzili 10 mężczyzn - Polaków. Część z nich zaginęła bez wieści." (...)

"W tym samym czasie, na przełomie listopada i grudnia, zbrojna grupa UPA dokonała napaści i wymordowała część mieszkańców wsi Gaje Roztockie, położone w pobliżu Załoziec. Zginęło wówczas 16 osób. Pod koniec 1943 r. zamordowano polską rodzinę we wsi Kudobińce w gminie Zborów.

W Białogłowach (gminie Załoźce), w wigilię Bożego Narodzenia zmordowano Antoniego Rusinowskiego, miejscowego działacza polonijnego." (...)

"W Olejowie - jak zeznaje naoczny świadek Ludwik Pichur, ówczesny sekretarz gminy:

4 marca 1944 r., gdy wracałem ze młyna w Trościańcu, natknąłem się na kilka furmanek wyjeżdżających z Olejowa. Na pierwszej i ostatniej furmance jechali uzbrojeni osobnicy. W pośrodku, na powozie leśniczego Leona Grzeszczuka siedzieli: Walerian Pawłowski - kierownik szkoły, Karol Kowal - emerytowany nauczyciel, Kazimierz Wielichowski - pracownik nadleśnictwa oraz woźnica - 17-letni Józef Miaskowski. Cała ta kolumna skręciła z szosy w drogę wiodącą do wsi Manajów. W pobliskim lesie wszystkich w okrutny sposób zamordowano..."



Kazimierz Olender: "Zapamiętane z dzieciństwa". Sanok 2000

"Janek [Olender] - kuzyn mojego ojca został zmobilizowany do wojska w 1939 r. Po rozsypce Armii Polskiej wracał rowerem do rodzinnego domu. Został trafiony serią z karabinu maszynowego w pierś. Zginął na miejscu." (...)

"Józef [Dajczak "Halaburda"] ożenił się z Hanką Budniczką z Manajowa, która była bogatą jedynaczką. Mieli oni jedną córkę Anielcię, bardzo ładną i zgrabną. Po froncie, zimą 1944 r., wujek Józef zawiózł zboże do młyna do Hnidawy. Właścicielem młyna był Polak o nazwisku Babirecki. W tym samym czasie we młynie znaleźli się też inni Polacy. Byli to: 20-letni Władzio Trymbulak z Manajowa oraz kuzyn mego ojca - Jasio Olender z Hnidawy. W pewnej chwili do młyna weszło czterech uzbrojonych ukraińskich banderowców. Kazali usiąść Polakom na saniach i powieźli ich do miejscowości Markopol, na północ od Hnidawy. Wszyscy zostali wtłoczeni do wolno stojącej stodoły. Stodołę wraz z ludźmi w środku Ukraińcy podpalili. Do dziś nie wiadomo, czy przed podpaleniem Polacy zostali rozstrzelani i czy byli związani. Po kilku dniach matki i żony pomordowanych odnalazły ich zwęglone zwłoki. Trudno je było zidentyfikować, gdyż pozostały właściwie tylko korpusy ciał. Wujna Budniczką rozpoznała swego męża po guziku od kalesonów. Guzik zachował się, gdyż ciało leżało na brzuchu i ogień nie zdołał strawić skrawka materiału, do którego był przyszyty. Pozostałe dwie żony i matka zabrały po jednym zwęglonym korpusie, nie wiedząc do końca, czy wzięły właściwy. Tato mój dowiedziawszy się o tym okrutnym i haniebnym czynie Ukraińców, bardzo płakał. Brat zamordowanego i jego sąsiad, Franek, już wcześniej zostawił swój majątek i uciekł wraz z rodziną do Trościańca, unikając w ten sposób śmierci z rąk ukraińskich banderowców." (...)

"Tymczasem dookoła grasowały ukraińskie bandy. Mordowały Polaków, a nawet rosyjskich żołnierzy. W Hukałowcach Ukraińcy zabili naszych dobrodziejów - Janka, Karola i Michała Burghardów. Piotr zdążył uciec. W innych miejscowościach ludzie organizowali obronę."

"Banderowcy wciąż byli aktywni. Wymordowali prawie całą rodzinę Olendrów z Hnidawy. Nie byli to nasi krewni, ale ta wiadomość mocno nami wstrząsnęła. Jeszcze w grudniu dotarła do nas inna tragiczna wiadomość. Zamordowana została nasza wujna Budniczka i jej córka Aniela. Banderowcy zaczęli rozbierać zabudowania jej szwagra Franka. Wujna miała powiedzieć do rabusiów, że kiedyś o tym doniesie. Została zabita, mimo że sama była Ukrainką. Następnego dnia w południe wybrała się do domu wujny pani Bielecka, która wcześniej mieszkała na folwarku hnidawskim, ale potem wraz z mężem schroniła się w Trościańcu przed bandami. Kiedy weszła do mieszkania wujny odkryła zwłoki jej i Anieli. Obie zostały zastrzelone i przykryte szmatami i pierzynami.

Dwa lata później mój tato miał dziwny sen. Śniło mu się, że rozmawia z wujną. Zapytał ją, kto ją zamordował. Wujna odpowiedziała, że Sączek spod lasu. Po pewnym czasie ojca odwiedził pan Nogas urodzony w Hnidawie. Tato opowiedział mu swój sen. Pan Nogas na to:

- Franio, pamiętasz takich dwóch Ukraińców, którzy prawie co dzień przychodzili do Trościańca z Manajowa? Jeden był wysoki, a drugi średniego wzrostu, ubrany w kurtkę, zielone spodnie i buty z cholewami. To właśnie był morderca.

Tato przypomniał sobie, że ów człowiek nazywał się Sondek, a nie Sączek. Mimo wszystko był przekonany, że wujna przemówiła do niego we śnie."



Edward Błaszków: "To wydarzyło się w Hukałowcach". "Głosy Podolan" nr 35 lipiec-sierpień 1999

"W Hukałowcach banderowcy zamordowali moich stryjów - Filipa i Mikołaja Błaszków, dwie osoby z rodziny Burghartów, nauczyciela Grabasa i wiele innych osób, które przed wojną należały do "Strzelca" i do pewnego czasu broniły się przed bandami. (2)"

"A teraz o wydarzeniach w naszym domu, których byłem świadkiem i dobrze pamiętam. Ponieważ ojciec mój przebywał we Francji, stryjek Filip (który pracował na poczcie jako listonosz) mieszkał z nami. Pewnego dnia o zmierzchu Mama powiedziała do stryjka: - Co ty Filip, tak chodzisz i chodzisz, a nie ukryjesz się gdzieś? - A stryjek na to: - Gdzie pójdę, to mi się zdaje, że ktoś za mną chodzi, że mnie szpieguje. W końcu ukrył się na strychu w słomie.

Tej właśnie nocy przyszli do nas banderowcy. Najpierw pukali do drzwi i wołali dwa razy po polsku: - Gospodarzu, otwórzcie! A potem to samo po ukraińsku. W końcu drzwi wyłamali i wpadli do środka z automatami, przyświecając sobie latarkami elektrycznymi. Spędzili z łóżka mnie, Mamę i babcię, i zrabowali najlepsze płótna (mieliśmy w domu warsztat tkacki). Znaleźli na strychu stryjka Filipa i ranili go bagnetem. Zrzucili z niego na środku izby zakrwawiony płaszcz i zabrali stryjka ze sobą. Nam zakazali wychodzić z domu pod groźbą, że nas zabiją.

Tej samej nocy banderowcy napadli na dom kierownika poczty. Gdy wchodzili, kierownik rozdarł strzechę na dachu i wyskoczył. Ukrainiec z obstawy strzelił do uciekającego z automatu i ranił go śmiertelnie w brzuch. Na polanie leśnej znajdowały się sterty nawozu. Banderowcy zawlekli tam stryjka i przecięli go na pół piłą do drzewa. Pozostały ślady... niektóre części ciała. Nie było jednak absolutnej pewności, że należały do stryjka, ale od tej nocy słuch po nim zaginął (3).

Drugiego stryjka - Mikołaja, żonatego z Ukrainką, zamordowano w inny sposób. Stało się to najprawdopodobniej z namowy jego żony. (Była ona skłócona z naszą rodziną, ponieważ moja Mama rozpoznała na niej swój czarny pled i zmusiła do oddania). Ta Ukrainką namówiła do zbrodni swego znajomego, (Ukraińca z ręką amputowaną aż do łokcia), który pochwycił stryjka kikutem za szyję a drugą ręką wcisnął mu do gardła łyżkę i udusił go.

Z opowiadania starszych ludzi zapamiętałem, że w naszej okolicy banderowcy nadziali na płoty malutkie dzieci, a w jednym polsko - ukraińskim małżeństwie syn zamordował własną matkę - Polkę, kiedy ta doiła krowę i bydła odwrócona do niego plecami.

Piszę do Klubu "Podole", bo może ktoś wspominał o moich rodzinnych stronach i wie coś bliższego o stryjku Filipie i innych pomordowanych Polakach z Hukałowiec."

Przypisy od redakcji "Głosów Podolan":
(2) W nr 5 (19) 1996 r. "Na Rubieży" podano: Banderowcy uprowadzili ze wsi w drugiej połowie 1943 roku 10 mężczyzn. Część ich zaginęła bez wieści Oprócz nazwisk wymienionych przez autora podano jeszcze nazwiska Jóźwij i Turecki (Przyp. red ).
(3) W nr 5 (19) 1996 - str. 30 znaleźliśmy następującą informację: "Błażków Filip, l. 19, zawieszony na słupie, oblany benzyną i podpalony, spłonął żywcem". (Przyp. red.).



Informacje nadesłane przez krewnego ofiar, Pana Karola Burghardta, urodzonego we Hukałowcach. Fragment listu do administratorów strony "Olejów na Podolu", kwiecień 2011.

"Burghardt Michał, Burghardt Karol zamordowani przez UPA w 1942 r., Burghardt Jan zamordowany przez tych samych oprawców w 1945 roku, Burghardt Piotr uszedł z życiem."



Szczepan Sołtys "Wspomnienia z okresu walk w Szarych Szeregach i Plutonie Operacyjnym Samoobrony w latach 1943 - 1945 oraz o ucieczce z Załoziec w 1945 roku". "Głosy Podolan" nr 52 z 2002 r.

"Władysława Wawrucha i jego brata Stanisława banda UPA pod koniec 1944 roku bestialsko zamordowała." (...)

"W lutym 1944 r. nadleśniczy Grzeszczuk, dowódca komórki AK w Olejowie, został bestialsko zamordowany przez UPA." (...)

"Kolejna, której nie zapomnę do końca życia, miała miejsce w mojej rodzinnej wsi Neterpińce. W styczniu 1945 r. pięć osób wybrało się z Załoziec do Neterpiniec po pozostawiony tam swój dobytek. Kiedy nie wrócili na noc, przypuszczano najgorsze. Nazajutrz wczesnym rankiem cały oddział udał się na poszukiwania. Jako byłego mieszkańca tej wsi, wytypowano mnie do czteroosobowej grupy zwiadowczej. Znałem tam każdy zakątek. Wieś była opustoszała, widocznie spodziewano się naszego przybycia. Rakietnicą dałem znak oddziałowi do wkroczenia. Przeszukaliśmy całą wieś, ale zaginionych nie odnaleźliśmy. Chcieliśmy już akcję zakończyć, bo dzień miał się ku końcowi ale zarządzono ponowne przeszukiwanie. W stodole pana Baksika znalazłem pod słomą pięć zamordowanych bestialsko, zupełnie nagich ciał. Widok był przerażający. Między zwłokami ofiar zobaczyłem moją najlepszą koleżankę, harcerkę Stanisławę Gaździcką, lat 14. Przeżyłem to bardzo mocno. Jeszcze teraz po latach, na samo wspomnienie nie mogę powstrzymać łez. Ciała ofiar zabrane zostały do Załoziec i uroczyście pogrzebane." (...)

"Utkwiła mi również głęboko w pamięci akcja w Gajach Roztockich, gdzie banda UPA wymordowała wielu Polaków. M. in. znaną mi osobiście 7-osobową rodzinę Myszków. Wszczęto za bandą pościg, w trakcie którego postrzelono i złapano groźnego zbrodniarza-banderowca Piotra Tarasa, dowódcę sotni. Poszukiwany był on również przez ówczesne władze radzieckie. Taras nie miał przy sobie żadnych dokumentów i liczył na to, że nas przechytrzy. Lecz ja znalem go dobrze, był moim sąsiadem. Potwierdziłem jego tożsamość, został osądzony i skazany, wyrok śmierci wykonano. Za powyższe banda UPA zaczęła mnie nękać; naklejano na domach i na drzwiach ulotki z "wyrokiem śmierci" na mnie"



Władysław Łuciów: "W dolinie Seretu. Młodzież polska w walce z UPA 1939-1945". Wałbrzych 2006

(Wspomina Piotr Baj, ps. "Czarny", mieszkaniec Załoziec, ur. 1928):

"Na zakończenie moich wspomnień opiszę akcję, którą przeprowadziłem w dniu 15. 02. 1944 roku we wsi Białogłowy. Uprzedzam Czytelnika, że przedstawiam sceny drastyczne, przerażające.

W dniu 14. 02. 1944 r. pojechał do Białogłów Bieniaszewski - mieszkaniec Załoziec. Miał u siebie lokatorów - rodzinę, która uciekła ze wsi Białogłowy przed banderowską siekierą. Zabrał lokatora, dwie jego córki i pojechali po żywność, którą rodzina zakopała na swoim gospodarstwie. Ostrzegali ich, że wyjazd jest niebezpieczny, ale perspektywa, że przywiozą dużo atrakcyjnej żywności pokonała strach. Rzeczywiście, mieli zakopany miód, mąkę, kaszę, zboże i dużo ziemniaków. Minął wieczór, minęła noc, a p. Bieniaszewski ze swoimi lokatorami, nie powrócił. Zebrałem liczną grupę harcerzy uzbrojoną w bron maszynową i z rana wyjechaliśmy sprawdzić; co się stało? Przyjechaliśmy do wioski, pytamy czy ktoś nie widział furmanki z dwoma mężczyznami i dwiema dziewczynami, zaprzężoną w parę koni.? Oczywiście, "nikt nic nie widział." Ktoś wpadł na pomysł, żeby porozmawiać z dziećmi. Informacje dzieci były rewelacyjne - nawet wskazały podwórko, na którym ta furmanka stoi.

Otoczyliśmy to gospodarstwo, pytamy gospodarza czy nie widział poszukiwanych? Nie - odpowiedział, ale wykazał przy tym duże zdenerwowanie. Kazałem chłopakom przeszukać zabudowania gospodarcze. Pod stodołą stał wóz Bieniaszewskiego, a w stajni konie. Ukrainiec usiłował zbiec, ale po chwili Franek Skorohobaty przyprowadził go pod lufą automatu.

W stodole, przykryte słomą, znaleźliśmy ciała bestialsko pomordowanych. Mężczyźni byli uduszeni drutem kolczastym - na szyi mieli wieniec z drutu. Dziewczętom poobrzynano piersi i rozpruto brzuchy. Te musiały konać w męczarniach. Bestię ukraińską związaliśmy i wrzuciliśmy na wóz, jak kłodę drewna. Baliśmy się, żeby nam nie uciekł. Ciała załadowaliśmy na furmankę Bieniaszewskiego i wróciliśmy już w późny wieczór do Załoziec. Rodziny wpadły w rozpacz - lamentom nie było końca.

Bestię ukraińską przekazaliśmy NKWD. Zanim zawisł na stryczku to zeznał, że był szefem grupy SKW w tej wiosce. To on organizował pogromy Polaków. To on dał rozkaz zamordowania Bieniaszewskiego i jego współtowarzyszy. Banderowcy postąpili podstępnie. Zatrzymali furmankę Bieniaszewskiego występując w mundurach rosyjskich. Na głowach mieli czapki z pięcioramienna gwiazdą. Pan Bieniaszewski będąc przekonany, że to są Rosjanie, dokładnie wyjaśnił kim są i w jakim celu przyjechali, tym samym wydał na siebie i swoich lokatorów wyrok śmierci." (...)

(wspomina Helena Taras zd. Procyk z Reniowa, ps. "Brzoza", ur. 1929):

"Przyjechały z Nieterpiniec do Załoziec polskie rodziny bardzo wystraszone, Do Nieterpiniec najechało dużo banderowców i ukrywali się w domach Ukraińców. Budowali różne kryjówki. W stodołach kopali schrony i maskowali je, aby ich nie zauważono. Łakomska była Ukrainką a mąż Polakiem. Służył w Wojsku Polskim. Ich troje dzieci też było Polakami. U niej w stodole rozlokowali się banderowcy. Mieli do niej zaufanie, ale ona coś podsłuchała i zaczęła się niepokoić o swoje dzieci. Banderowcy rozpanoszyli się w jej domu i nie pozwolili wyjechać. Po kryjomu spakowała rzeczy i wyprowadziła dzieci. Pod pozorem pożegnania bratowej, która wyjeżdżała do Polski, wyszła z domu, Po drodze zabrała swój dobytek, dzieci i udała się do Załoziec. Potem wyjechała ze wszystkimi do Polski. W następnych dniach kilku starszych panów z polskich rodzin wróciło do Nieterpiniec, aby pozbierać swoje pochowane rzeczy. W biały dzień banderowcy połapali ich, powiązali i wrzucili na wóz twarzą do dołu. Usiedli na ich plecach, zawieźli do pustego domu i tam pomordowali. Jednej osobie udało się uciec i opowiedziała nam co się wydarzyło."



Henryk Komański, Szczepan Siekierka: "Ludobójstwo dokonane przez nacjonalistów ukraińskich na Polakach w województwie tarnopolskim 1939-1946." 2006 r.

Bardzo dziękujemy Panu Zdzisławowi Półtorakowi z Oławy za udostępnienie tego materiału.

OLEJÓW
w lutym 1944 został przez upowców w bestialski sposób zamordowany
1. Grzeszczuk ... inż. nadleśniczy komendant placówki AK w Olejowie w tym czasie został w nocy uprowadzony z domu i zaginął bez wieści
2. Krzywy Józef, leśniczy.
16 sierpnia 1944 bojówkarze z UPA zamordowali 4 Polaków
3. Trembulak Stanisław ur. 1910
4-6. N.N.
w nocy z 25/26.10.1944 zostali zamordowani
7. Wolański Wojciech ur. 1889
8. Seretny Jan s. Mikołaja ur.1890
10 listopada 1944 r. został zamordowany
9. Tyszecki Karol
w nocy 25/26.10.1944 na terenie wsi Olejów zostało zamordowanych dwoje mieszkańców wsi Bzowica
1-2. N.N., mężczyzna i kobieta

BATKÓW
8 stycznia 1948 bojówka UPA zatrzymała 8 osób, które zamordowała w jednym z domów, a dom razem z ciałami spaliła
1-8. N.N.

BIAŁOKIERNICA
pod koniec września 1939 został na drodze zamordowany powracający z wojny niemiecko-polskiej żołnierz WP
1. Młynek Antoni
12 marca 1944
2. Półtorak Michalina I, zamordowana na terenie wsi Palikrowy, gdzie w tym czasie przebywała. w kwietniu 1945 zostały na drodze zamordowane, powracające z
przymusowych robót w Niemczech
3. Półtorak Kazimiera, około 20 lat,
4. Świątkiewicz Maria, około 22 lata.
w pierwszej połowie 1945r. zostali zamordowani
5. Jankiewicz Maria z d. Drozd, siostra Władysława
6. Półtorak Michalina II, z d. Żytyńska
7. Strąg Stefan,
8. Strąg Michał,
9. Radom Klementyna, powracała z przymusowych robót w Niemczech, mieszkała w majątku koło Załoziec.

HNIDAWA
w końcu czerwca lub na początku lipca 1941 zostali zamordowani
1. Olender Piotr,
2. Olender Piotr, syn Piotra
26 listopada 1944r. zostało zamordowanych 48 osób z 10 rodzin polskich
3. Babirecki Michał,
4. Polak Władysław,
5. Trembulak Władysław,
6. Boszko Katarzyna,
7. Boszko Zofia,
8. Boszko Władysław,
9. Boszko Michał,
10. Boszko Eugenia,
11. Dajczak Józef,
12. Dublański Teodor,
13. Dublańska Zofia,
14. Dublańska Anna,
15. Dublańska/a ...,
16. Dudka Jan,
17. Olender Maria,
18. Olender Teresa,
19. Olender Wojciech,
20. Olender Adam,
21. Olender Jadwiga,
22. Olender Jan,
23. Polak Józef,
24. Zalewski Władysław,
25-50. N.N.
Rannych zostało 6 osób.
Mordu dokonali banderowcy pod komendą Włodzimierza Jakubowskiego "Bondarenki" sotnika z UPA. Podczas rzezi pięcioletnią dziewczynkę - Zosię zmuszono do wypicia kubeczka krwi jej ojca, zabitego na oczach dziecka. Innej dziewczynce Hani, w zbliżonym wieku, kazano zjeść kawałek ciała jej ojca. Dziewczynce tej banderowcy w przstępie "wspaniałomyślności" darowali życie mówiąc "żyj na chwałę Stepana Bandery".

MANAJÓW
w grudniu 1944r. zostali zamordowani:
1. Dajczak Anna "Halaburda",
2. Dajczak Aniela "Halaburda",
3. Dajczak Józef "Halaburda"
także w grudniu 1944r. na terenie wsi Hnidawa zostały zamordowane
4. Górska Katarzyna,
5. Półtorak Maria.

MARKOPOL
W grudniu 1943r. zostali zamordowani
1-4. Gworek Franciszek, jego żona oraz synowie Wiktor i Leszek
5-7. N.N.
W styczniu 1944 zostało uprowadzonych 3 Polaków, którzy zginęli bez wieści
8- 10. N.N.

TROŚCIANIEC WIELKI
Pod koniec września 1939 zostali zamordowani w poblizu rodzinnej wsi powracający z wojny niemiecko-polskiej żołnierze WP:
1. Gmytrów Franciszek,
2. Mielnik józef, syn Wasyla, z rodziny mieszanej,
3. Półtorak Józef "Świątkiewicz",
4. Olender Piotr,
5. Olender Michał "Junak" z Hnidawskiego Dworu.
Pod koniec 1941r. został zamordowany
6. Kusiak Władysław, nie powrócił z furmanką zabraną na podwodę.
W drugiej połowie 1943 zostali zamordowwani poza rejonem wsi;
7. Babirecki ... zginął na terenie wsi Hnidawa,
8. Dajczak Józef 'Halaburda",
9. Dudek ... mężczyzna,
10. Sosińska Zofia,
11. Śliwiński Antoni, leśniczy
W listopadzie 1944r. zostali zamordowani poza rejonem wsi:
12. Kurzel Michał,
13. Łaciak Józef,
14. Półtorak Jan.



Władysław Kubów "Terroryzm na Podolu". "Głosy Podolan" numer specjalny 3 z 2003 r.

POWIAT ZBORÓW

Ocenia się, że w powiecie zborowskim zostało zabitych około 2.500 ludzi, a według ustaleń do 1998 roku (na podstawie relacji świadków) zostały zanotowane 493 nazwiska.

We wrześniu 1939 roku zamordowani zostali: w Czyżowie - Jaworski Leon; w Milnie - Hawryszczaj Józef l. 30; w listopadzie 1942 r. w Neterpińcach - 31 mężczyzn, w tym Paszniak Stanisław, a w grudniu zginęła tam Łakomska Maria; w lipcu 1943 r - Najwer Tomasz; (...) w październiku 1943 r. w Hnidawej zginęło 50 Polaków; (...).

W listopadzie 1943 r. zamordowani zostali: (...) w Hukałowcach - 10 mężczyzn: Błażków Filip l. 19, Mikołaj, 2 osoby o nazwisku Burhard, Grabas N., Józwij N., Turecki N. oraz 3 nierozpoznane osoby; w Trościańcu Wielkim (w nieznanym terminie) zginęło 8 osób wśród nich Śliwiński Antoni.

W (...) lutym 1944 r. w Reniowie - Klim Jan, Szklany Jan, jego żona Anna; (...)

(...) we wrześniu we wsi Gontowa - Głowacka Maria l. 25; 11 listopada w Bukowinie - 13 Polaków: Baran Maria l. 40, jej córki: Anna l. 6 i Stefania l. 16 oraz syn Stanisław l. 12, Czapla Antoni l.50, jego żona Anna l. 40, ich dzieci: Władysław l. 16, Józefa l. 3 i Maria l. 10, Humienny N. l. 65, Lis Adam l. 55, Maliszewski Mikołaj l. 55, Zalewska Rozalia l. 65; w Gajach Roztockich - Myszka Michał, jego żona Maria oraz czworo dzieci i babcia, małżeństwo Sucheckich, 4-osobowa rodzina Świdrowych, małżeństwo Wajdów z córką; we wsi Gontowa - Miazgowska Maria l. 70, Rożko Jan l. 55, Szeliga Bronisława (Olszewska) l. 35, Eugenia l. 35, Tekla l. 45, Zaleski Paweł; (...) 11 listopada w Milnie - Boniuk Katarzyna l. 40, Czapla Anna l. 60, Dec Anna l. 60, Dzioba Stanisław l. 50, Stanisław II l. 70, Agnieszka l. 70, Jarmoleńko Michał l. 55, Krąpiec Katarzyna l. 60, Anna (córka Jana) l. 17, Majkut Jan l. 60, Pomys N. l. 40, jego córka Janina l. 18, Procyszyn Piotr I.60, Szeliga Mikołaj l. 50, Zalewska Katarzyna l. 45, jej babcia l. 79, Stefania l. 18 oraz 19 nierozpoznanych osób.

(...) w grudniu 44 r. w Bukowinie - Buła Maria i Letki Paweł; w Gontowej - Bieniaszewska Anna l. 30, Danyluk Maria l. 40, Głowacka Maria l. 25, Maciów Paweł l. 55, Myśliwiec Maria l. 50, Olszewska Anna l. 40, Pączek Mikołaj l. 60, Szeliga Maciej l. 70, jego żona Anna l. 60 oraz 1 osoba nierozpoznana; we wsi Kamionka-Milno - Gaździcki Władysław I. 17 Surmiński N. l. 50 (Ukrainiec), N. Agnieszka l. 35 (żona Ukraińca); (...)

W styczniu 1945 r. zginęli z rąk banderowców : w Moniłówce - Antoszyn Włodzimierz; (...) w marcu w Neterpińcach - Dec N. l. 40 (mężczyzna), Gaździcki Jan, jego córka Stanisława l. 14 Jaśnij N. (żona Ukraińca), Wawruch Władysław, Stanisław, NN. żołnierz WP na urlopie oraz 1 nierozpoznana osoba.

W kwietniu 1945 r. w Białokiernicy zostali zabici: Półtorak Kazimierz oraz Świtkiewicz Maria (oboje w wieku 19-22 lat).

W latach 1941 - 1944 zginęło: w Załoźcach - ponad 50 Polaków; (...)

Po dokonaniu mordu we wsi Milno banderowcy zmusili miejscowe dziewczęta ukraińskie do usługiwania sobie, kazali im śpiewać i tańczyć. Ksiądz gr.-kat. był tak oburzony tym faktem, że na kazaniu powiedział w cerkwi: To żadne wojsko, to plugawa banda, która nigdy nie zbuduje żadnej Ukrainy - za co otrzymał od banderowców wyrok śmierci.

Ale ... w Neterpińcach Ukrainiec Jasij N. zamordował w marcu 1945 r. swoją żonę Polkę.
(Według relacji 20 świadków).
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d dungeons and dragons
 
Komentarze
Brak komentarzy.
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d dungeons and dragons
 
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl


Copyright © Kazimierz Dajczak & Remigiusz Paduch; 2007-2017