dnd, d&d dungeons and dragons
 
Olejów na Podolu
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d dungeons and dragons
 
Strona główna ˇ Artykuły ˇ Galeria zdjęć ˇ Forum strony Olejów ˇ Szukaj na stronie Olejów ˇ Multimedia
 
isa, dnd.rpg.info.pl

dnd, d&d dungeons and dragons
 
Nawigacja
Strona główna
  Strona główna
  Mapa serwisu

Olejów na Podolu
  Artykuły wg kategorii
  Wszystkie artykuły
  Galeria zdjęć
  Pokaz slajdów
  Panoramy Olejowa 1
  Panoramy Olejowa 2
  Panoramy inne
  Stare mapy
  Stare pocztówki Olejów
  Stare pocztówki Załoźce
  Stare pocztówki inne
  Stare stemple 1
  Stare stemple 2
  Multimedia
  Słownik gwary kresowej
  Uzupełnienia do słownika
  Praktyczne porady1
  Praktyczne porady2
  Archiwum newsów
  English
  Français

Spisy mieszkańców
  Olejów
  Trościaniec Wielki
  Bzowica
  Białokiernica
  Ratyszcze
  Reniów
  Ze starych ksiąg

Literatura
  Książki papierowe
  Książki z internetu
  Czasopisma z internetu

Szukaj
  Szukaj na stronie Olejów

Forum
  Forum strony Olejów

Linki
  Strony o Kresach
  Inne przydatne miejsca
  Biblioteki cyfrowe
  Varia
  Nowe odkrycia z internetu

Poszukujemy
  Książki

Kontakt
  Kontakt z autorami strony

 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d dungeons and dragons
 
Olejów na Podolu
Aktualnie na stronie:
Artykułów:1280
Zdjęć w galerii:1707

Artykuły z naszej strony
były czytane
3323686 razy!
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d dungeons and dragons
 
Ten problem występował także w szkole w Olejowie. W końcu lat 90-tych XIX wieku takim nałogowym małoletnim hazardzistą był Pietrek Juźwin, brat mojej prababci Katarzyny z Juźwinów Krzywej. Gdy byłym dzieckiem, opowiadała mi o tym. Niestety, po latach większość szczegółów tej historii wyleciała mi z pamięci. A to co zostało, raczej nie nadaje się do powtórzenia. Choć pewnie dlatego akurat ten fragment najlepiej zapamiętałem. :D

Gdy niedawno, w czasie przeszukiwania starych gazet, trafiłem na artykuł o hazardzie w galicyjskich szkołach, od razu skojarzył mi się z tamtym opowiadaniem prababci i szkołą olejowską. Postanowiłem więc włączyć go do naszych materiałów "ogólnogalicyjskich".




[źródło: Czasopismo Pedagogiczne poświęcone sprawom wychowania i nauczania w szkołach ludowych i seminaryach naucz. oraz dalszemu kształceniu nauczycieli. Dodatek do Dziennika Urzędowego c. k. Rady Szkolnej Krajowek. Rok VI. 1918. Zeszyt 1. 2. i 3. We Lwowie nakładem Zakładu Narodowego im. Ossolińskich. Zachowano oryginalną pisownię.]

HAZARD U DZIECI.


NAPISAŁA MARYA GŁODKIEWICZOWA,
NAUCZYCIELKA W STARYM SAMBORZE.


Zauważyłam u uczniów moich dwa rodzaje hazardów. Namyślam się przeto, o których hazardach tu mówić. Czy o tych, co hartują i stalą wolę chłopaka i udostojniając jego duszę, stwarzają niezniszczalną podstawę rozwoju jego charakteru - czyli o tych, co osłabiają i zatracają siłę woli, deprawują duszę i wiodą do moralnego upadku.

Wolałabym mówić o pierwszych.

Mogłabym tu opowiedzieć o pięknych, zupełnie samorzutnie spełnianych czynach naszych chłopaków. Czyny to, jako szlachetny przejaw ich woli, dowiodłyby, że malcy nasi potrafią w pewnych razach poświęcić zupełnie bezinteresownie swoje ja, że okazują wcale znaczną, jak na dzieci, zdolność do ofiar. Czyny te - to jakby wspaniały odblask duszy polskiej, zawsze gotowej dla sprawy wielkiej postawić wszystko na jedną kartę - świadczą, że ta charakterystyczna zdolność naszej duszy nie jest mniejszą u wnuków, niż była u praojców, - świadczą, że nie zamknięta jeszcze epoka naszych najszlachetniejszych hazardów, z których tyle weszło do historyi narodów. Dla tego chciałabym następnie mówić, jak według mego pojęcia należałoby pokierować wychowaniem tych pacholąt, jak rozwijać te szlachetne pierwiastki ich duszy, by mogli pojąć i zrozumieć podniosłość i królewskość hazardowych czynów swego narodu, by, udostojnieni tem zrozumieniem, byli zdolni i gotowi do podjęcia takich samych czynów i ofiar. - Chciałabym faktami z życia dzieci, faktami, które przeżyłam z niemi, mówić o sile, jaką duszy daje zrozumienie własnej kultury.

Gdy jednak pomnę, że "ważniejszą rzeczą jest zrozumieć czas swój w słabości jego, niż w sile - w zadaniu, niż w spełnieniu" uważam, że trzeba mi opowiadanie o tem, co świadczy o sile, odłożyć do jakiegoś jutra, a dziś przedstawić natomiast " słabość i zadanie" dnia dzisiejszego.

W ciągu mej pracy nauczycielskiej wypadło mi latami uczyć młodzież męską. Złożyło się tak, że miałam możność badania i poznania właściwości umysłu i duszy chłopaków w wieku szkolnym (od 6. do 13 lat), należących do trzech narodowości: Polaków, Rusinów i Żydów - mieszkańców miast i wsi - pochodzących z różnych środowisk społecznych.

Obok, poczynionych u chłopaków, spostrzeżeń i doświadczeń, które w porównaniu z doświadczeniami, zebranemi u dziewcząt tego samego wieku i środowiska, na korzyść chłopaków przemawiają (u chłopaków np. większa ścisłość rozumowania, mniejsza szablonowość, większa otwartość, szczerość i prostota, mniej próżności i obłudy tak wybitnej u dziewcząt), zrobiłam też między innemi jedno znamienne u chłopców naszych, ale nie pocieszające spostrzeżenie: nasza młodzież męska ma duży pociąg do hazardów i w przeważnej swej części, już od 7. letnich chłopców począwszy, uprawia gry hazardowe...

Które, gdzie, kiedy? zapyta może czytelnik.

Temi samemi pytaniami zarzucili mię raz na konferencyi nauczycielskiej, - gdy tę samą uwagę zrobiłam - nauczycielce pewnej szkoły, której połowa wszystkich uczniów uprawiała nałogowo gry hazardowe tak w szkole przed nauką i na wszystkich pauzach szkolnych, jak i poza szkołą.

Pytali ze zdziwieniem i twierdzili, że nie zauważyli żadnych hazardów - widzieli tylko niewinne zabawy dzieci guzikami, piórami, co najwyżej halerzami.

A czemże, pytam, jest tak rozpowszechniona między chłopakami gra w guziki, pióra, halerze, jeśli nie hazardem ? Co prócz ślepego przypadku decyduje tu o wygranej lub przegranej, jeśli one zależą jedynie od tego, czy rzucony guzik, pióro, pieniądz, padłszy, okaże wierzchnią czy spodnią stronę ? Czy są gry jeszcze bardziej hazardowe?

Lekceważymy te hazardy dziecięce, uważamy je za niewinne, wychodząc z zapatrywania, że dziecko najwyżej parę guzików lub parę halerzy przegrać może.

Dziecko nie przegrywa setek ani tysięcy koron, bo ich niema; zaczyna od różnych drobiazgów, które ma pod ręką, a więc od guzików, piór, halerzy, otrzymanych na zeszyty. O hazardzie nie decyduje jednak jakość ani wysokość stawki, lecz istota gry. Wychowawca nie pyta o stawkę - to rzecz drugorzędna - tu decydującym jest moment psychiczny i etyczny oraz wpływ jego na kształtujący się charakter dziecka.

Pomyślmy, czy jest różnica między stawką dzieciucha, który rzuca ostatni guzik, oderwany od ubrania, a stawką gracza-straceńca, który postawił ostatni grosz pożyczony lub nadużyciem zaufania zdobyty!...

Wiemy z doświadczenia, jak odbijają się silnie na życiu fizycznem i duchowem te stany, w które gry hazardowe wprowadzają nerwy, uczucie i wolę dorosłego gracza, wiemy czem i jak kończy się to najczęściej. Pomyślmy, o ile groźniejszem jest niebezpieczeństwo, gdy pozwalamy, by te stany nerwowe i duchowe wpływały na treść myśli, uczuć i pożądań dziecka, by kształtowały młode charaktery !

A jednak zastałam gry hazardowe u chłopaków każdej szkoły, w której jako nauczycielka pracowałam. Widziałam, jak zawzięcie grali mali Mazurzy, jak zgrywali się chytrzy Żydkowie, jak namiętnie grał przyciężki i leciwy Podolak i z jakim rozmachem hazardował mały Hucuł.

Niedostrzeżona przez nich obserwowałam ich przy grze i po skończonej grze i widziałam, co hazard z nich zrobił.

Zamiast rozważać na ten temat, przytoczę wymowniejsze i więcej niż wszelkie rozważania przekonywujące fakta, wynotowując tylko jeden z każdego typu faktów, zauważonych przezemnie.

Ośmioletni Michaś J., grając na pastwisku z towarzyszami w karty (grał w 21), postawił na kartę nowiuteńki kapelusz i oddał go.

Uczeń IV. klasy szkoły ludowej podniecony grą, gdy zauważył, że partner oszukał go o jeden guzik, pchnął mu ostrze scyzoryka w plecy i zranił go do krwi.

Parękrotnie zdarzało się w szkole, że chłopcy, którym zabrakło własnych guzików do gry, prosili podczas lekcyi szkolnych, by nauczyciel pozwolił im wyjść z klasy. Gdy wyszli, odrzynali guziki od płaszczów, wiszących na korytarzu szkolnym, a w pośpiechu odrzynali je wraz ze suknem i tak niszczyli cudzą odzież.

Mam przekonanie, że ci chłopcy nie uczyniliby byli tego z żadnej innej pobudki. Jedynie namiętność gry zdołała zaćmić ich poczucie prawa i popchnąć ich do tego czynu. Kto jednak potrafi zbadać, o ile ten czyn, ta pierwsza może w ich życiu kradzież, zmniejszyła w nich poczucie prawa i odporność woli i do jakich czynów następnych predysponowała ich moralnie? - Najtrudniejszy początek...

Wypadków w rodzaju ostatniego mam zanotowanych wiele. Chłopcy znani z poczucia uczciwości, gdy zaczęli grać w guziki czy w karty, zaczęli równocześnie dopuszczać się kradzieży lub zdobywali się na skombinowane pomysły oszukańcze.

W szkole zakazano uczniom pod grozą kar grać w guziki i w karty. W jednym z najbliższych dni potem, śpieszyłam wcześniej niż zwykle do szkoły. Przedemną zdążali też w stronę szkoły dwaj znani mi dobrze uczniowie, Żydzi. Nie weszli do budynku szkolnego, lecz do domu, położonego naprzeciw szkoły, w którym jednak żaden z nich nie mieszkał. O godzinie 9-tej dowiedziałam się, że tych uczniów nie ma w szkole. Posłałam natychmiast szukać ich w domu, do którego weszli przed l 1/2 godziną. Siedzieli tam obydwaj w kącie podwórza na ziemi i grali w guziki.

Zakaz okazał się, jak w wielu innych podobnych wypadkach, bezsilnym wobec rozwiniętego u nich zamiłowania do hazardu. Nie mieli możności grać w szkole, poszli grać poza szkołą.

Pewnego dnia, bezpośrednio po pauzie szkolnej, zauważyłam w klasie, że jeden z chłopaków w ostatniej ławce ogromnie roztargniony. By go zająć, wezwałam go do tablicy. Na pierwsze wezwanie nie wyszedł z ławki - na drugie stanął na środku klasy. Oczy pałały mu, koszulę miał rozpiętą u szyi i na rękawach, tak samo kamizelkę i surdut; spodnie podtrzymywał ręką, bo na całem jego ubraniu nie było ani jednego guzika. Dowiedziałam się, że podczas pauzy grał w zaułku podwórza szkolnego w guziki i wszystkie, jakie tylko miał u bielizny i ubrania,, oderwał i przegrał - a podczas lekcyi w klasie usiłował jeszcze pod ławką odbić się. Hazard wziął go całego w posiadanie. Jakaż lekcja mogłaby go zająć w stanie, tak silnie grą podnieconym?

Wyrazu twarzy tego dziecka (miał 9 1/2 lat) i wrażenia, jakie ono na mnie sprawiło, nie zapomnę nigdy. I być może, że nie poruszałabym tematu, o którym tu piszę, gdyby postać tego małego gracza nie stawała mi od czasu do czasu w pamięci.

A teraz przykład, jak mali gracze ściągają swe wierzytelności: Dziesięcioletni Józek przegrał w karty (w 21) do swego rówieśnika Adama 40 h, których jednak nie uiścił, bo nie miał. Adam upominał się codzień, lecz daremnie. Gdy po upływie kilku tygodni zobaczył Józka z koroną w ręku pod składem soli, stanął obok niego "w ogonku" a następnie razem z nim wszedł do sklepu. Gdy Józek kupił sól i dostał resztę drobnymi, Adam nagle poprosił go, by mu pożyczył 40 h na sól dla mamy. Gdy otrzymał od Józka żądaną kwotę, ulotnił się w tej samej chwili ze sklepu, a Józkowi rzucił na odchodnem: "to moja wygrana!"

Jeżdżąc wczesnem popołudniem pociągiem kolei żelaznej, (miejscowości nie wymieniam, bo uważam, że szczegół ten obojętny dla ogółu czytelników) spotykałam każdym razem w pociągu uczniów gimnazyum i seminaryum nauczycielskiego, którzy wracali ze szkoły do domu. Zazwyczaj zamknięci byli w przedziale osobnym kl. III. i grali w karty o pieniądze. Raz postanowiłam przekonać się, w co grają i pomówić z nimi na temat gier hazardowych. Poprosiłam przez drzwi oszklone, by wpuścili mię do przedziału - nie chcieli jednak tego uczynić; ale wkrótce nadszedł konduktor i otworzył mi drzwi. W przedziale było 6 chłopaków w wieku od 12-16 lat. Dwaj powtarzali lekcye, a czterej grali ferbla o pieniądze. Konduktor, wychodząc z przedziału, rzucił chłopcom, grającym w karty, epitet wielce obrażający. Chłopcy jednak nie reagowali na to ani ruchem jednego mięśnia twarzy; obecność moja nie przeszkadzała im też bynajmniej - grali dalej.

Zaczęłam z nimi rozmowę pytaniem, czy słyszeli to obraźliwe słowo, którem poczęstował ich konduktor, a potem: czy wiedzą, co upoważniło konduktora do rzucenia im, studentom gimnazyum, w obecności mojej takiej obrazy i czy zdają sobie sprawę z tego, dlaczego nie reagowali na obrazę?

Zauważyłam, że chłopcy byli zdziwieni i nieradzi z tego, że zaczepiłam tę sprawę. Zmieszani tłumaczyli się tem, że konduktor jest gburem. Wówczas zaczęłam im dowodzić, że tem obraźliwem słowem wypowiadała się nie tyle gburowatość konduktora, ile raczej jego ból nad nimi, jego żal, że oni zatracają się moralnie przy tych kartach, a może wypowiadała się nawet jego pogarda dla nich.

Chłopcy przestali grać, słuchali. Wyraz ich oczu zdradzał inteligencyę, zresztą byli już w tym wieku, że za myślami, które rozwijałam przed nimi, mogli nadążyć. To, co wypowiadali, kazało mi wierzyć, że zrozumieli, iż gry hazardowe niosą im tylko zło. Skończyło się tem, że jeden z nich wyrzucił karty przez okno pociągu.

Gdyby ktoś nie znał ogromnej siły nałogu, zwłaszcza nałogu gier hazardowych, mógłby mieć nadzieję, że bodaj jeden z tych chłopaków, może ten, który karty wyrzucił, przestanie grać. Niestety, nie !

W parę dni później ci sami studenci, wracając pociągiem ze szkoły do domu, grali ferbla...

Gdybym mogła była uchwycić na kliszę wyrazy twarzy tych małych graczy, których kiedykolwiek obserwowałam, i tu je pokazać, nie trzebaby mi było dodać ani słowa, by wykazać, jak silnie podniecają dziecko gry hazardowe, jak intenzywnie przeżywa ono wrażenia, uczucia i popędy, które rodzi sfera hazardu.

Gdy weźmiemy pod uwagę naturę gier hazardowych i intenzywność siły ich wpływu na młody umysł i duszę, musimy przyznać, że te gry należą do najbardziej ujemnych czynników, kształtujących wolę i charakter naszej młodzieży męskiej. A że wszystkie nasze usiłowania i prace wychowawcze powinny zdążać i ogniskować się dookoła spraw, które wyrabiają moralny charakter i siłę woli wychowanków naszych (bo wielki u nas brak ludzi silnej woli), przeto musimy dołożyć wszelkich starań, by odciągnąć młodzież naszą od gier hazardowych, które szerzą się dziś wśród niej jak epidemia.

Chodzi o wyszukanie sposobu najbardziej celowego. Sam zakaz bowiem nietylko nie wykorzeni zła, ale go nawet nie zmniejszy. Przekonałam się, że samym zakazem i groźbą kar zmusza się tylko młodzież do uległości czasowej i do czujności bacznej przed okiem wychowawcy - nie osiąga się jednak właściwego celu.

Ten silny u chłopaków pociąg do gry, do hazardowania, (u dziewcząt nie zauważyłam go) zdaje się, leży w naturze ich energii, pragnącej wyczerpywać się nazewnątrz. Nad tem trzebaby zastanowić się...

A jeżeli tak jest, trzebaby, idąc po linii tego pociągu wprowadzać młodzież w takie sfery zainteresowania, któreby samą siłą rzeczy, bez wysiłków z naszej i dzieci strony, zdołały nietylko ochronić chłopaków od szkodliwych następstw tego pociągu, ale stwarzając pobudki i potęgując podniety do zajęć, i zatrudnień pożytecznych, a moralnie dodatnich, wpływały na chłopaków rozwojowo i umoralniająco.

Ponadto trzeba wychowaniem doprowadzić do tego, by pociągom ujemnie działającym, przeciwdziałały nietylko powaga i doświadczenie samego wychowawcy, ale zrozumienie istoty zła i wewnętrzne przekonanie wychowanka.

Dziś, gdy gwałtownie przyśpieszony wzrost posiewów wojny zmusza wprost każdą myślącą i uspołecznioną jednostkę do zajęcia nietylko teoretycznego ale i czynnego stanowiska wobec tych wszystkich wpływów i czynników, które każą duszę najmłodszego pokolenia, uważam, że trzeba zwrócić uwagę wychowawców i nauczycieli na zło, które szerzy się między naszą młodzieżą, że trzeba omówić z nimi tę sprawę i na podstawie wskazówek, które podadzą doświadczeni wychowawcy, wszcząć akcyę zapobiegawczą i ochronną przed złem, które niosą młodzieży naszej gry hazardowe.

Przedyskutowanie tej sprawy na łamach "Czasopisma pedagogicznego", które dochodzi do rąk każdego nauczyciela naszego kraju, podanie rad i wskazań szczegółowych, podyktowanych doświadczeniem pedagogicznem i znawstwem duszy chłopięcej, byłoby bardzo pożądane jako nagląca potrzeba czasu.




 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d dungeons and dragons
 
Komentarze
Brak komentarzy.
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d dungeons and dragons
 
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl


Copyright © Kazimierz Dajczak & Remigiusz Paduch; 2007-2018