dnd, d&d dungeons and dragons
 
Olejów na Podolu
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d dungeons and dragons
 
Strona główna ˇ Artykuły ˇ Galeria zdjęć ˇ Forum strony Olejów ˇ Szukaj na stronie Olejów ˇ Multimedia
 
isa, dnd.rpg.info.pl

dnd, d&d dungeons and dragons
 
Nawigacja
Strona główna
  Strona główna
  Mapa serwisu

Olejów na Podolu
  Artykuły wg kategorii
  Wszystkie artykuły
  Galeria zdjęć
  Pokaz slajdów
  Panoramy Olejowa 1
  Panoramy Olejowa 2
  Panoramy inne
  Stare mapy
  Stare pocztówki Olejów
  Stare pocztówki Załoźce
  Stare pocztówki inne
  Stare stemple 1
  Stare stemple 2
  Multimedia
  Słownik gwary kresowej
  Uzupełnienia do słownika
  Praktyczne porady1
  Praktyczne porady2
  Archiwum newsów
  English
  Français

Spisy mieszkańców
  Olejów
  Trościaniec Wielki
  Bzowica
  Białokiernica
  Ratyszcze
  Reniów
  Ze starych ksiąg

Literatura
  Książki papierowe
  Książki z internetu
  Czasopisma z internetu

Szukaj
  Szukaj na stronie Olejów

Forum
  Forum strony Olejów

Linki
  Strony o Kresach
  Inne przydatne miejsca
  Biblioteki cyfrowe
  Varia
  Nowe odkrycia z internetu

Poszukujemy
  Książki

Kontakt
  Kontakt z autorami strony

 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d dungeons and dragons
 
Olejów na Podolu
Aktualnie na stronie:
Artykułów:1280
Zdjęć w galerii:1694

Artykuły z naszej strony
były czytane
3288157 razy!
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d dungeons and dragons
 

WSPOMNIENIA Z BZOWICY:


Edukacja sztubaka - "antramentowy" ołówek



W szkole uczniowie klas od pierwszej do trzeciej naukę pisania w zeszytach dokonywali tylko ołówkiem zwykłym, tabliczek kamiennych już nie było. Ołówek był tylko jeden bez określenia jego twardości. Nie było miękkich, twardych, oznaczanych literami i cyframi. Obowiązkowo uczeń musiał mieć też i gumkę, na którą mówiło się "radyrka" do ścierania błędów. Po wytartych dziurach na kartkach w zeszycie można było ocenić ucznia jak się przykładał do nauki.

Klasy starsze miały już dostęp do pióra ze stalówką i kałamarza z atramentem i bibuły. Pisanie w zeszycie piórem wymagało od ucznia dużej staranności. Za głębokie zanurzenie pióra w atramencie w kałamarzu przenosiło zbyt dużą ilość atramentu na stalówce. To często było powodem spadania kropelki na zeszyt i tak powstawała nie do usunięcia plama zwana i dzisiaj kleksem. Do poprawiania błędów przez nauczyciela służył ołówek chemiczny. Napisana tym ołówkiem ocena, czy uwaga w zeszycie była wieczna, nie do wytarcia. Gumką nie można było wymazać jego śladów. Pismo takie zmoczone wodą, przypadkowo lub celowo, a często i łzami sztubaka szlochającego nad zeszytem rozpływało się i stawało się fioletowe. Kiedy kilka krotne poprawianie błędu w tym samym miejscu, ołówkiem zwykłym grafitowym stawało się nie czytelne to uczeń brał do ręki taki chemiczny ołówek wkładał go do ust ślinił jego grot, który natychmiast się rozpuszczał i można było poprawić literę na właściwą. Tak poprawiony błąd był już nie do usunięcia. wytarcia, był widoczny z daleka. Natomiast uczeń, zabarwione na fioletowo usta nosił przez kilka dni, a właściwie miał je stale, bo co dziennie poprawiał jakieś błędy.

Chemiczny ołówek miał też i inne zastosowanie. Ta młodzież co pisała piórem, kałamarz nosiła z sobą razem z książkami do szkoły. Bardzo często te kałamarze się przewracały, kiedy stały na ławce szkolnej lub był nieszczelny korek, bo zakrętek do butelek jeszcze w tym czasie nie wynaleziono , którym były zamykane i atrament się wylewał, brudził ławki, palce uczniom, a i też zeszyty w torbie, bo plecaków też nie było. Na takie zdarzenia uczeń miał bibułę. Dzisiaj jeszcze atrament można kupić, ale bibuły już w sprzedaży chyba nie ma. Potrzebna ona była do osuszenia świeżo napisanego tekstu, bo przy przewracaniu kartki nie wyschnięte pismo się rozmazywało, a często z pióra spadała kropla na kartkę i trzeba było czymś ten atrament zebrać, ale ślad kleksa zostawał. Rodzice nie raz nie nadążali z kupnem tego atramentu. Koszt ołówka "antramentowego", bo też tak na niego mówili, w stosunku do atramentu był mały, to robiono z niego właśnie ten inkaust. Z rozłupanego ołówka wyciągało się rysik - grot, łamało się na małe kawałeczki wrzucało do kałamarza i zalewało się to wodą (chyba wrzątkiem). Przez noc rysik się rozpuścił i na rano już był gotowy atrament. Niektóre przyrządy szkolne miały regionalne nazwy. Na obsadkę do pióra mówiono rączka do pióra, a na stalówkę pióro. Do szkoły szło się nie z tornistrem, nie z plecakiem, a z torbą. Był to uszyty z płótna lnianego szary worek z uchwytami podobny do dzisiejszej reklamówki plastikowej, a raczej tekstylnej.

W tym miejscu warto dodać, że zimą szkoła - klasa nie była ogrzewana. Chodziłem tam do szkoły do klasy drugiej (1942 r.) i pamiętam nauczyciela bardzo dużego - wysokiego, nazwiska nie pamiętam, w okrągłych okularach, miał chyba wąsy i w dużym, włosami odwróconymi do środka, kożuchu. My też siedzieliśmy w odzieży zewnętrznej. Szatni tam nie było. Nie pamiętam, żeby w klasie był piec do ogrzewania. Do nauki miałem tylko jeden podręcznik - elementarz w twardej i już mocno zniszczonej okładce, bo była to książka już chyba u trzeciego z rzędu sztubaka. Z nostalgią wspominam dzisiaj, parę rysunków z tego elementarza, mianowicie oracza z pługiem i konika ciągnącego ten pług, na innym bociany w locie i na trzecim fragment jakiegoś miasta z dymiącymi kominami fabrycznymi. Czytanek w tym elementarzu dla kl. II i III chyba nie było, bo żadnej nie pamiętam. Taki podręcznik był aktualny przez wiele lat, raz opracowany służył nie zmieniony latami.

Wiedza zdobywana w takich warunkach i takimi metodami przydała się jednak uczniom, ułatwiła niejednemu dalsze kształcenie.


Szkoła w Bzowicy
Szkoła w Bzowicy. Fotografia Autora z 2009 roku.
(kliknij, żeby powiększyć)


Spisał po latach:
Henryk Śliwa
wnuk Jana Dajczaka Halaburdy z Bzowicy
Stargard Szczeciński, maj 2011 r.



 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d dungeons and dragons
 
Komentarze
Brak komentarzy.
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d dungeons and dragons
 
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl


Copyright © Kazimierz Dajczak & Remigiusz Paduch; 2007-2018