dnd, d&d dungeons and dragons
 
Olejów na Podolu
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d dungeons and dragons
 
Strona główna ˇ Artykuły ˇ Galeria zdjęć ˇ Forum strony Olejów ˇ Szukaj na stronie Olejów ˇ Multimedia
 
isa, dnd.rpg.info.pl

dnd, d&d dungeons and dragons
 
Nawigacja
Strona główna
  Strona główna
  Mapa serwisu

Olejów na Podolu
  Artykuły wg kategorii
  Wszystkie artykuły
  Galeria zdjęć
  Pokaz slajdów
  Panoramy Olejowa 1
  Panoramy Olejowa 2
  Panoramy inne
  Stare mapy
  Stare pocztówki Olejów
  Stare pocztówki Załoźce
  Stare pocztówki inne
  Stare stemple 1
  Stare stemple 2
  Multimedia
  Słownik gwary kresowej
  Uzupełnienia do słownika
  Praktyczne porady1
  Praktyczne porady2
  Archiwum newsów
  English
  Français

Spisy mieszkańców
  Olejów
  Trościaniec Wielki
  Bzowica
  Białokiernica
  Ratyszcze
  Reniów
  Ze starych ksiąg

Literatura
  Książki papierowe
  Książki z internetu
  Czasopisma z internetu

Szukaj
  Szukaj na stronie Olejów

Forum
  Forum strony Olejów

Linki
  Strony o Kresach
  Inne przydatne miejsca
  Biblioteki cyfrowe
  Varia
  Nowe odkrycia z internetu

Poszukujemy
  Książki

Kontakt
  Kontakt z autorami strony

 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d dungeons and dragons
 
Olejów na Podolu
Aktualnie na stronie:
Artykułów:1280
Zdjęć w galerii:1707

Artykuły z naszej strony
były czytane
3414128 razy!
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d dungeons and dragons
 
[źródło: Łowiec. Organ Gal. Towarzystwa Łowieckiego. Rok XIV. Nr 6. Lwów, dnia 1. Czerwca 1891. Rubryka "Korespondencye". Zachowano oryginalną pisownię.]


Olejów w maju 1891.

Poranek na stawie.


Mówił mi mielnik, że na olejowskim stawie co rana widuje cztery kaczki dzikie, i że dziwne harce i bitwy ze sobą staczają. Zaciekawiony tem opowiadaniem, pojechałem czółnem na staw, gdy jeszcze całkiem ciemno było, na znaną mi halawę pomiędzy trzciną, na której owe kaczki miały przebywać.

Prześliczna to była noc majowa, nieco chłodna, lecz cicha. Już księżyc srebrzystym swym sierpem ku zachodowi się schylał, a na wschodzie ukazywał się ledwie jakiś odblask jaśniejszego obłoczka.

Przyjechawszy na halawę, wśród podrastającej trzciny i sitowia, rzeczywiście zobaczyłem cztery istoty nieruchome na wodzie, lecz jeszcze kształtów ich bliżej rozpoznać nie mogłem. Zdawało mi się, że to kaczki, lecz nie będąc tego pewnym, stanąłem z czółnem na kraju halawy i czekałem, aby się nieco rozwidniło.

Już czerwona jutrzenka zabłysła na wschodzie, już sierp księżyca zniknął na widnokręgu, a żadna istota żywa nie dała się słyszeć; nic, oprócz miłego rechotania żab, a na górze nad stawkiem w leszczynie, najpiękniejszy nasz lirnik, śpiewak pierwszorzędny z rodu ptasiego, słowik, który nigdy nie sypia, ciął kuranty od ucha do ucha, zachwycając ludzi, co rano wstają i zabawiając samiczkę swą ukochaną, która opodal na ziemi pod nim wysiaduje swe potomstwo. Siedzę i słucham tej muzyki: słowik to tenor, żaby to orkiestra, która mu akompaniuje...

Spoglądnąłem na kaczki, które już teraz lepiej widać bylo. Wszystkie cztery w równej od siebie odległości siedzą na wodzie z główkami za skrzydła założonymi i śpią głęboko, bo żadna się nawet nie ruszy. Lecz nie mogłem i teraz jeszcze poznać, która była kaczką, a które kaczorami, więc czekałem dalej. Wtem słowik urwał swe pienia, żaby umilkły również - i nastała cisza.

Już robi się coraz jaśniej i pierwszy ptak, który się budzi, który Stwórcę chwali i dziękuje za noc szczęśliwie przebytą, jest krętogłów; on to pierwszy odezwał się swym brzydkim, do skomlenia małego pieska podobnym, lecz doniosłym głosem, po nim zaraz dudek zarżał swe melancholijne "wud-wud-wud" i zbudził kukułkę, a jak tylko ta donośnem swem kukaniem dała się słyszeć, wnet odezwał się skowronek, niosąc pieśń swą ku tronowi Najwyższego. Za skowronkiem cały szereg ptasząt się obudził i napełnił swym śpiewem przepiękny poranek. I wszystkie ptaszki, każdy jak umie, chwalił stwórcę, dziękując za dzionek, który nastał, a z tym chórem ptasząt pokazało się z za góry słońce, spuszczając swe złote promienie na srebrne zwierciadło wody. Padły one i na mnie, ocknąłem się więc z zadumy, mówiąc "Kiedy ranne wstają zorze" i chwaląc Wszechmocnego wraz z napowietrznymi śpiewakami

Lecz co robią moje kaczki? Spojrzałem znów ku nim. Były już przebudzone. Poznałem, że to krzyżówki, trzy kaczory i jedna kaczka. Pływały po halawie, kaczka na przodzie, kaczory za nią. Ona co chwila zanurzała się do pół skrzydeł we wodzie, szukając rybki czy ślimaczka między podwodnymi roślinami i w namule. Kaczory pływały obok. Co chwila jeden z kaczorów, trzęsąc ogonkiem, zginając spiralnie swą prześliczną, ciemno-błękitną w zielony kolor wpadającą szyję, podpływał ku kaczce, cichem kwakaniem coś do niej mówił, po prostu zalecał się; lecz gdy tylko goręcej chciał dać folgę swym pragnieniom, natychmiast oba inne kaczory z tyłu będące, rzucały się z furyą na niego i kąsały go i skubały tak, że ten w końcu nurka dawał, a uwolniwszy się dopiero tym sposobem od napastników, wypływał opodal.

Drugi i trzeci kaczor odbywał te same ewolucye i zalecania, zdobywając się na więcej lub mniej galanteryi w obec kaczki, lecz znowu przez tamtych skąsany, obskubany, tą samą podwodną drogą uchodził.

Kaczka niby obojętna była na te wszystkie zaloty, ciągle nurkowała, spożywając śniadanie od czasu do czasu, gdy się jej z głębi wody coś wydostać udało. Jednak zauważyłem, że gdy jeden z owych kaczorów, zdaje mi się, że upierzeniem najpiękniejszy i gładkością piór najsmuklejszy, najlepiej głowę zaginający, do niej się zbliżał - wtenczas kaczka przestawała nurkować i czułem kwakaniem odpowiadała na jego zaloty - i byłaby go pewnie za małżonka przyjęła, gdyby nie dwa inne kaczory, które go znów odpędziły.

Gdy to już z pół godziny trwało, zniecierpliwiona kaczka zerwała się, a kaczory za nią. I latały w koło halawy. Już chciałem strzelić, aby kaczkę, uwolnić od dwóch natrętnych zalotników, a zostawić jej prawowitego, sercem wybranego małżonka, z którymby w spokoju na tym stawie miodowy miesiąc przepędzić i liczne potomstwo wychować mogła - lecz wstrzymałem się wiedząc, że kaczki znowu zapadną i odstrzelenie kaczorów będzie pewniejsze.

Latały długo naokoło stawu, większe coraz większe robiąc koła, nareszcie wzbiły się w górę ponad wzgórze zarośnięte lasem. Wtem kaczka spuściła się nagle, jak kamień lecący na ziemię, pomiędzy zarośla i znikła mi z oczu. Zdaje się był to manewr, ażeby uwolnić się od zalotników. Czy się wprzód porozumiała z wybranym przez siebie kaczorem, tego nie wiem, przypuszczam jednak, że tak, wnioskując z tego co zobaczyłem. Kaczory również zapadły w zaroślach i wszystko zniknęło. Czekałem cierpliwie, co z tego będzie. Po upływie dziesięciu minut kaczka, z jednym kaczorem tylko, prawdopodobnie tym, którego wybrała i któremu najwięcej, jak mi się zdawało, sympatyi okazywała, zerwała się i od razu zapadła na halawie obok mnie. Ciekawy byłem, czy się manewr udał i czy zalotnicy długo ją będą po zaroślach szukali. Dotychczas nie było ich widać, a miłośna para, korzystając ze swobody, zaczęła kaczym sposobem gruchać, kwakać i kochać się...

Lecz nie długo używała tej błogiej samotności.

Niebawem jeden z kaczorów wyleciał ze wzgórza zarośniętego, obleciał staw dokoła, zobaczył parę kochanków na halawie i z szybkością strzały zapadł niedaleko niej. Po chwili i drugi kaczor był już w powietrzu i ze złem kwakaniem chlusnął na wodę. Zaczęły się znowu te same zaloty i bójki co pierwej, i nie wiem jak długo byłyby trwały, gdybym się nie był zmiłował nad kaczką i jej wybranym. Uważając mniej więcej, które to kaczory później przyleciały, strzeliłem jednego na wodzie, drugiego w lot, a para szczęśliwych uleciała na rzekę wśród łąk kwiecistych, aby bez przeszkody oddać się miłości wśród kwiatów i zieleni.

Czym rzeczywiście zgładził nieprawych zalotników, tego nie wiem na pewno, lecz czułem, żem spełnił dobry uczynek, a zabrawszy me kaczory, poszedłem swobodny na dobrze zarobione śniadanie.

Aleksander Wodzicki.



 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d dungeons and dragons
 
Komentarze
Brak komentarzy.
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d dungeons and dragons
 
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl


Copyright © Kazimierz Dajczak & Remigiusz Paduch; 2007-2019