dnd, d&d dungeons and dragons
 
Olejów na Podolu
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d dungeons and dragons
 
Strona główna ˇ Artykuły ˇ Galeria zdjęć ˇ Forum strony Olejów ˇ Szukaj na stronie Olejów ˇ Multimedia
 
isa, dnd.rpg.info.pl

dnd, d&d dungeons and dragons
 
Nawigacja
Strona główna
  Strona główna
  Mapa serwisu

Olejów na Podolu
  Artykuły wg kategorii
  Wszystkie artykuły
  Galeria zdjęć
  Pokaz slajdów
  Panoramy Olejowa 1
  Panoramy Olejowa 2
  Panoramy inne
  Stare mapy
  Stare pocztówki Olejów
  Stare pocztówki Załoźce
  Stare pocztówki inne
  Stare stemple 1
  Stare stemple 2
  Multimedia
  Słownik gwary kresowej
  Uzupełnienia do słownika
  Praktyczne porady1
  Praktyczne porady2
  Archiwum newsów
  English
  Français

Spisy mieszkańców
  Olejów
  Trościaniec Wielki
  Bzowica
  Białokiernica
  Ratyszcze
  Reniów
  Ze starych ksiąg

Literatura
  Książki papierowe
  Książki z internetu
  Czasopisma z internetu

Szukaj
  Szukaj na stronie Olejów

Forum
  Forum strony Olejów

Linki
  Strony o Kresach
  Inne przydatne miejsca
  Biblioteki cyfrowe
  Varia
  Nowe odkrycia z internetu

Poszukujemy
  Książki

Kontakt
  Kontakt z autorami strony

 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d dungeons and dragons
 
Olejów na Podolu
Aktualnie na stronie:
Artykułów:1280
Zdjęć w galerii:1707

Artykuły z naszej strony
były czytane
3415876 razy!
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d dungeons and dragons
 

WSPOMNIENIA Z BZOWICY:
JAK KIEDYŚ MAGAZYNOWANO ZAPASY NA ZIMĘ



BURAKI KISZONE I INNE WARZYWA


Buraki czerwone spożywane były w wielu postaciach. Z młodziutkich roślin, kiedy już miały zawiązki wielkości orzechów laskowych, gotowało się botwinę. Botwina była zabielana śmietaną. Inna postać to barszcz słodki ze świeżych buraków, oraz barszcz z buraków kiszonych. Oczyszczone buraki kroiło się na cztery części lub w plastry i wkładało się do szklanego słoja około 3 l. Zalane wodą przegotowaną, o innych dodatkach nie wiem, na pewno dolewało się takiej wody z poprzedniego kiszenia, do zakwaszenia wody, stały jakiś czas. Po tym czasie, po ukiszeniu woda ta zabarwiała się na czerwono, a konsystencja jej, tej wody, przypominała świeży miód. Z tej wody i tych buraków gotowano barszcz, do którego była wkrojona słodka kapusta, ziemniaki i młody bób, a zimą fasola. Kiszenie buraków odbywało się w okresie zimowym latem spożywało się świeże. Inna postać to ćwikła z chrzanem.

Cebuli i czosnku spożywano o wiele więcej jak dziś dla tego zapasy były dość znaczne. Te warzywa, w okresie zimy trzymało się w komorze, a buraki, główki kapusty, rzepę, marchew i podobne warzywa przechowywane były razem z kartoflami w lochu.

Jedyny sklep we wsi nie prowadził sprzedaży produktów żywnościowych. Każdy rolnik czy rzemieślnik musiał sam zapewnić sobie całoroczne wyżywienie. W sieni, która była dość obszerna zawsze stała beczka z kiszoną kapustą, beczka kiszonych ogórków i beczka kiszonego - kwaśnego białego sera.

Dość powszechnym warzywem była czarna rzepa. Spożywano ją na surowo. Obraną ze skórki tarło się ją na tarce do buraków, odciskało się trochę soku, dodawano sól i olej lniany. O wiele lepszy był olej konopny, ale jego było zawsze mniej. Po wymieszaniu jadło się ją z chlebem albo z ziemniakami. Było to dość częste danie w okresie zimy.

Nie uprawiano: rzodkiewki, pomidorów, rabarbaru, selera, pory, kabaczków, cukinii, kalarepy, kalafiorów, jarmużu, brukselki, szparagów, szpinaku. W to miejsce sadziło się dużo fasoli niskopiennej i jaśka. Siano groch, spożywany na surowo kiedy był młody w strąkach i do zup warzywnych, a dojrzałe nasiona zimą na grochówki. Mąki grochowej się nie robiło. Uprawiano dynię na pestki, a z jej miąższu gotowało się na mleku rodzaj zacierki.

Należało by wspomnieć o kukurydzy, w tamtejszej mowie wymawiało się kukuruzie (kukurudza). Kiedy już dojrzewały kolby to czy nadawały się one już do jedzenia poznawało się po tym, że rozcinało się paznokciem jedno z ziarnek i jak wypływało z niego białe gęste mleczko to, to był znak, że już nadaje się do gotowania. Kukurydzy tej sadziło się dość spore zagonki, bo spożywało się jej prawie co dziennie, aż do czasu dojrzenia i w ten czas stawała się twarda i nie można było jej ugotować. Zerwane dojrzałe kolby splatało się w warkocze i wieszało wokół zabudowań pod okapami. Zimą kiedy nie było już prac polowych to łuskało się ręcznie te kolby. Część ziarna przeznaczona była na mąkę i kaszę, część na paszę dla drobiu, a reszta na nasiona.


KISZONE OGÓRKI


W czasie kiedy rosły młode ogórki to zrywało się tylko na mizerię. Reszta rosła aż do jesieni. Siano ich tyle, żeby jesienią można było jeszcze nimi napełnić dużą beczkę.

Kiedy kończyła się wegetacja przystępowano do zbioru i kiszenia. Do sporych rozmiarów (może 100-150 l.) dębowej beczki na dno wkładało się różne dodatki konserwujące, takie jak: laski chrzanu, ząbki czosnku, i oczywiście koper jego koszyczki kwiatowe z nasionami. Dopiero na to układano ogórki. Do kiszenia nadawały się wszystkie ogórki jaki urosły. Na pierwszą warstwę, na dno szły tzw. nasieniaki, przerośnięte, pożółkłe i największe, później coraz mniejsze, a pod wierzchem były te najmłodsze i najmniejsze. Na samej górze była też warstwa kopru. Na samym wierzchu leżały drewniane deseczki, na nich jakiś ciężki (zawsze ten sam) kamień.

Przykryte płachtą stały w tej sieni przez całą zimę, aż do nowych. Zjadało się w takiej kolejności jak były ułożone. Na wiosnę kiedy nastał tzw. przednówek, kończyły się zapasy i głód doskwierał coraz większy sięgano po te z dna nasieniaki. Pomimo, że nie były skaleczone - nadcięte nożem, miąższ w środku ukisł. W środku tej grubej skóry powstał sok zmieszany z pestkami. Taki ogórek brało się w rękę nadgryzało jego czubek i popijało się tym ukiszonym miąższem - sokiem ziemniaki w czasie obiadu. Był to czas wojny, była to nieraz jedyna okrasa. Nikt tym specjałem nie gardził.

W końcowej fazie przednówka, kiedy już nie było i takich ogórków, każdy dostawał kubek zaczerpniętej z tej beczki wody po kiszonce do popijania. Rarytasem było jak w tej wodzie znalazł się jakiś skrawek lub pestki po ogórkach.

Innym dodatkiem do obiadu była też kapusta kiszona z cebulą i okraszona - posmarowana olejem lnianym, czasem konopnym. Pamiętam jedną wiosnę - przednówek, że nie było żadnych zapasów, nie było nic, chleba, ziemniaków, mleka, tylko kiszona kapusta.


Spisał po latach:
Henryk Śliwa
wnuk Jana Dajczaka Halaburdy z Bzowicy
Stargard Szczeciński, maj 2010 r.




 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d dungeons and dragons
 
Komentarze
Brak komentarzy.
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d dungeons and dragons
 
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl


Copyright © Kazimierz Dajczak & Remigiusz Paduch; 2007-2019