dnd, d&d dungeons and dragons
 
Olejów na Podolu
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d dungeons and dragons
 
Strona główna ˇ Artykuły ˇ Galeria zdjęć ˇ Forum strony Olejów ˇ Szukaj na stronie Olejów ˇ Multimedia
 
isa, dnd.rpg.info.pl

dnd, d&d dungeons and dragons
 
Nawigacja
Strona główna
  Strona główna
  Mapa serwisu

Olejów na Podolu
  Artykuły wg kategorii
  Wszystkie artykuły
  Galeria zdjęć
  Pokaz slajdów
  Panoramy Olejowa 1
  Panoramy Olejowa 2
  Panoramy inne
  Stare mapy
  Stare pocztówki Olejów
  Stare pocztówki Załoźce
  Stare pocztówki inne
  Stare stemple 1
  Stare stemple 2
  Multimedia
  Słownik gwary kresowej
  Uzupełnienia do słownika
  Praktyczne porady1
  Praktyczne porady2
  Archiwum newsów
  English
  Français

Spisy mieszkańców
  Olejów
  Trościaniec Wielki
  Bzowica
  Białokiernica
  Ratyszcze
  Reniów
  Ze starych ksiąg

Literatura
  Książki papierowe
  Książki z internetu
  Czasopisma z internetu

Szukaj
  Szukaj na stronie Olejów

Forum
  Forum strony Olejów

Linki
  Strony o Kresach
  Inne przydatne miejsca
  Biblioteki cyfrowe
  Varia
  Nowe odkrycia z internetu

Poszukujemy
  Książki

Kontakt
  Kontakt z autorami strony

 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d dungeons and dragons
 
Olejów na Podolu
Aktualnie na stronie:
Artykułów:1280
Zdjęć w galerii:1707

Artykuły z naszej strony
były czytane
3377127 razy!
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d dungeons and dragons
 
[źródło: Rocznik Podolski. Organ Polskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk poświęcony sprawom i kulturze Podola. Tom I - rok 1938. Tarnopol 1938. Nakładem Polskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk. Wydano z zasiłku Funduszu Kultury Narodowej i Fundacji im. Wiktora hr. Baworowskiego.]

Stanisław Spittal (1891 -1964):


Lecznictwo ludowe w Załoźcach i okolicy.
część 33




CHOROBY NARZĄDÓW ZMYSŁÓW


Choroby oczu: Zapalenie oczu powstaje - wedle wierzenia ludu - na skutek częstego bólu głowy, gdy rzęsa albo coś innego wpadnie w oko, gdy żaba, a zwłaszcza ropucha (Buffo vulgaris Lam.) napluje komu w oczy. W tym ostatnim wypadku powstaje bardzo ciężkie zapalenie, którego następstwem jest zazwyczaj ślepota. Ropucha bowiem ma moc jakby nadprzyrodzoną, może wprost hypnotyzować ludzi. Sam choruje również ten, kto zbyt długo ogląda cudze chore oczy. Rozumie się, że wtedy palcami dotyka cudzych powiek i przenosi na nie zarazki chorobowe. Gdy nieboszczyk leży w chacie, albo gdy niosą trupa obok chaty, przez okno wyglądać, ani patrzeć nie wolno, bo oczy będą bolały. Kto stanie na śmiecie wyrzucone po zachodzie słońca, kto zatrze sobie oczy sokiem ślepoty (mniszek lekarski - Taraxacum officinale) dostanie kurzej ślepoty (haemeralopia). Zaniewidzi (oślepnie zupełnie) ten, komu na oczy spadnie kał jaskółki, komu łasica w oczy napluje, kto w południe patrzy wprost na słońce i ten, kto przez okno patrzy na błyskawice. Taką jest etiologia chorób ocznych w medycynie ludowej.

Wielkie znaczenie w życiu ma swędzenie oczu i jego pora: jeżeli rano prawe oko swędzi, będą łzy, jeżeli popołudniu, radość; jeżeli rano lewe oko swędzi, będzie radość, gdy popołudniu, smutek. Mówi się wtedy: Oko prawe łzawe, oko lewe śmiewe itd.

Leczenie oczu może być zapobiegawcze albo faktyczne. Aby uchronić oczy od bólu, myją je wieśniacy rosą zebraną przed wschodem słońca, albo wodą zaczerpniętą ze studzienek, czy źródełek cudownych również przed wschodem słońca i to najlepiej w niedzielę lub święto. Wczesne bowiem wstawanie w niedzielę czy święto, kiedy właśnie wieśniak może nieco dłużej poleżeć, stanowi z jego strony rodzaj ofiary, a tym samym musi się podobać Bogu. Źródełka cudowne biją tylko gdzieniegdzie. W Załoźcach jest ich parę nad Seretem w okolicy Glinisk, a niedaleko Uszni koło Białego Kamienia jest rzeka Chowaniec (Bug), z której ludzie załozieccy, wracający z milatyńskiego odpustu, przynoszą we flaszkach wodę leczącą oczy. Leczniczą wodę można znaleźć i w kierniczkach, do których spada ona wprost z nieba nie stykając się bezpośrednio z ziemią, a więc w jakichś wydrążeniach w głazach narzutowych, w których zbiera się woda deszczowa lub rosa. Żeby oczy nie bolały przez cały rok, należy je wiosną, gdy się ujrzy pierwszą jaskółkę, przemyć choćby śliną, jeżeli żadnej wody pod ręką nie ma. Znaczny wpływ ochronny przed bólem oczu ma noszenie złotych kolczyków, zwłaszcza przy uderzaniu szkrofli (scrophulosis) na oczy. Dlatego mężczyźni chorujący często na oczy noszą także w uchu kolczyk i to z tej strony, na które oko częściej zapadają. Aby nie dostać kurzej ślepoty, każdy z wieśniaków musi zjeść kawałeczek poświęconej słoniny i ciężkiej pieczonki (wątroby). Kogo zaczynają oczy boleć, ten powinien zażywać tabakę.

Zapalenie oczu leczy się zaszpuciem (nagłym zapryśnięciem) oczu wódką, nabraną przez leczącego do ust, gdyż wódka dostawszy się do oczu przepala chorobę. Podobnie stosuje się zadmuchnięcie oczu sproszkowanym cukrem. A zakrapianie do oczu wódki, w której moczono płatki białej lilii, uważa się za środek znakomity. Im dłużej płatki moczyły się w wódce, tym lekarstwo to jest skuteczniejsze. Niemniej częstym środkiem jest przemywanie chorych oczu kwaśnym mlekiem, albo mlekiem z piersi karmiącej kobiety. Leczy się je także przez przykładanie na powieki listeczków z łodyg piwonii czerwonej, lub zapuszczaniem oczu sokiem jaskółczego ziela na wódce, przykładaniem gnoju krowiego, albo własnego kału w szmatce, bo to dobrze ból z oczu wyciąga. Pozostałą część kału wraz z garnkiem czy czerepem należy wyrzucić na rozstajne drogi lub pod płot, gdzie bzina (czarny bez) rośnie i szybko uciekać stamtąd nie oglądając się za siebie. Na oczy zapalone zakisające kładą krwawnik lub bławat polny, a Żydzi smarują je żółcią lub śliną pierworodnego syna, co należy zaliczyć do najpierwotniejszych środków w medycynie ludowej.

Przy zapaleniu spojówek, obrzęku i znacznym zaczerwienieniu zakrapiają chore oczy kroplami miodu pszczelnego, a jeszcze chętniej trzmielowego. Na opuchnięte spojówki i powieki robią okład z parzonego kminu. Na kaprawe oczy (blepharitis) przykładają tłuszcz z przepiórki. Tak samo smalcem z zabitej przepiórki, albo tłuszczem żyjących w tutejszych wodach miętusów (Lota vulgaris) smarują oko bolące, gdy się na nim bielmo tworzy. Pod nazwą bielmo mieści się też katarakta (zaćma). Zapalenie rogówki z owrzodzeniem (ulcus corneae) leczy się przykładaniem szlamówki z jelit zwierzęcych.

Przy jaglicy (trachoma) kładą na ropiejące powieki okład z gałganków przepojonych własnym moczem, lub smarują powieki żółcią z ryby. Podobnie jak rumatys, doskonale ma leczyć jaglicę jad pszczeli. Schwytaną i trzymaną za skrzydełka pszczołę umieszczają na powiece i naciskają ją. Podrażniona w ten sposób pszczoła puszcza żądło w powiekę i wywołuje jej silny obrzęk. Gdy spuchlina minie, powtarzają zabieg jeszcze ze trzy do czterech razów. Kuracja taka ma być zupełnie skuteczna.

Na ostre zapalenie oczu, a nawet na jaglicę, mam u siebie starą receptę od Leonci Strowskiej, którą otrzymała ona od pani Zalewskiej, matki poety. Brzmi ona następująco: "Witriol preparowany na koniec noża. Sześć białek na twardo ugotować i sok z nich wycisnąć przez płócienną szmatkę. Sok ten razem z witriolem rozmieszać. Smarować tym oko po kątach, potem całe oko i średnicę (źrenicę) przez kwadrans przy zamkniętych powiekach. Będzie wprawdzie bardzo piec, ale na to nie należy zważać, bo to zupełnie wyleczy. Strzec się ognia i słońca podczas kuracji".

Jeżeli dziecku coś wpadnie do oka, nie wolno mu tego wyjmować, tylko matka musi wylizać językiem. Gdy starszemu cokolwiek wpadnie do oka i skaleczy je, oko wylizuje kobieta (Reniów, Białogłowy). Gdy w oko wpadnie jakiś przedmiot nieostry, podnoszą w górę palcami górną powiekę i potrząsając nią mówią: wyleć babino, dam ci jabłko, albo podniósłszy powiekę lewą ręką spluwają trzy razy, a to co wpadło, samo wyleci.

Jęczmień (hordeolum) jest cierpieniem powiek u nas bardzo znanym i pospolitym. Chory na jęczmień bierze do ręki dziewięć ziaren jęczmiennych (Hordeum vulgare) i przeliczywszy je: nie dziewięć - nie osiem, ...nie jeden - żaden rzuca wszystkie równocześnie (niektórzy czynią to przez głowę) w ogień, a sam ucieka tak szybko, by nie słyszał trzasku palących się ziaren. Również jako lekarstwo służy przyłożona tarta surowa marchew (Daucus carota). Na chore oko starszej osoby powinien napluć jej pierworodny syn rano, zaraz po przebudzeniu się (pierwszą śliną). Powstawanie jęczmienia przerywają otaczając trzy razy złotą obrączką ślubną zaczerwienione i swędzące miejsce na powiekach. Czasami, ale rzadziej stosuje się tutaj następujące jakby zamawianie. Cierpiącego na jęczmień pyta ktoś drugi: Masz jęczmień na oku? Na to chory odpowiada: Łżesz proroku. Zdrowy po raz drugi zadaje to samo pytanie i otrzymuje tę samą odpowiedź. Za trzecim razem na pytanie masz jęczmień na oku, chory odpowiada całuj mnie w d... proroku. Obrażony w ten sposób jęczmień znika.

Niemniej niż jęczmień rozpowszechniona jest na wsi tzw. kurza ślepota (haemeralopia). Cierpienie to, wypływające z niedożywiania się zwłaszcza tłuszczami, polega na tym, że chory równo z zapadającym zmrokiem albo nic nie widzi, albo bardzo mało, jak mówią ślepnie razem z idącymi spać na banta kurami. Aby się tej choroby pozbyć, najlepiej sprzedać kurkę drugiemu. Zazwyczaj udają się z tym do Żyda, jako chętnie kury kupującego. Sprzedawanie kurki odbywa się mniej więcej, bez większych zresztą odchyleń w ten sposób: Moszku! kup sobie kurkę. - Nu, pokaży. - Mówię tobie bardzo ładna, tłusta, czarna. - Nu, deż ona? daj! - Czekaj, czekaj! zaraz poszukam. - Nu, a ile chcesz? - Osiem szóstek (80 gr.). - Nu, dobrze. Parobek szczęśliwy, że już sprzedał kurkę chciwemu Moszkowi, niby to jeszcze czegoś szukając odchodzi z przekonaniem, że on już pozbył się choroby, a Moszko ją dostanie. Tymczasem Żyd orientuje się, co chciano mu sprzedać i klnie, co się zowie, choć daremnie, bo kurka została już sprzedana. Dialog powyższy jest autentyczny. Gdy się jednak kurki sprzedać nie uda, należy ugotować wątrobę, najlepiej z czarnego wołu. Garnek trzeba dobrze nakrywką przykryć, a gdy wątroba już się gotuje i kipi, odkrywszy garnek nachylić się nad wydobywającą się parą, przetrzeć sobie trzy razy oczy, zjeść trzy kawałeczki wątroby, napić się trzy razy rosołu z niej, a wreszcie trzy razy się umyć i obetrzeć połą kitla (bluzy z domowego płótna). Można też włożywszy chomąto z konia na szyję skakać przez trzy wieczory koło kurnika i klaszcząc w dłonie wołać: Tobie skaczę czarnuszeczko, tobie czarnuszeczko skaczę.

Choroby uszu począwszy od rwania, strzykania, cieczenia (ropne zapalenie ucha środkowego, otitis suporativa), aż do zupełnej głuchoty nie są rzadkie, bo wieśniak nasz, który tylko na niedzielę twarz umywa, uszy myje ledwie parę razy do roku. Przy kąpaniu się, gdy daje nurka pod wodę, zatyka je wraz z nosem, a wychodząc z kąpieli mokrych uszu nigdy nie wyciera. Gdy więc, z powodu tworzącej się woskowiny i brudu, gorzej słyszy, słomą żytnią lub kawałkiem patyczka wydłubuje sobie ucho często kalecząc się przy tym, lub zdrapując naskórek przewodu usznego. Gdy w uchu strzyka, wkłada doń w lecie świeże, w zimie suche listeczki bożego drzewka (Arthemisia Abrotanum). Gdy coś wlezie do ucha (pchła, mucha itp.), wyjmują je bądź paznokciem, bądź tzw. harnadlą, szpylkoju. Szum i dzwonienie w prawym uchu jest wróżbą dobrej, w lewym złej nowiny. Jeżeli dzwoni w prawym uchu, ktoś mówi o nas dobrze, gdy w lewym, źle. Gdy więc dzwoni komuś w uchu, pyta on otoczenie: W którym uchu dzwoni? Obecni zgadują. Temu, kto zgadnie, spełni się to, co w danej chwili zamyślił, jeśli nie zgadł, sprawdzi się temu, komu w uchu dzwoni. Na dzwonienie zwykle wieśniacy baczniejszej uwagi nie zwracają, chyba że staje się ono aż nieznośnym (w podeszłym wieku przy miażdżycy tętnic, u młodszych przy anemii).

Gdy ucho zaczyna gwałtownie boleć lub strzykać, czy to z powodu zmian w samym uchu, czy to bólu zębów, wkładają do zewnętrznego przewodu słuchowego watę, aby wygrzać zawianie. Gdy ból jest zbyt silny, wkładają do ucha nieco zwyczajnej oliwy lub oleju konopnego na kawałeczku waty lub kilku włóknach uskubanych z jakiegoś gałganka. Ewentualnie czynią to samo maczając watę w roztopionym gęsim smalcu, a niektórzy nawet rozgrzany smalec wlewają do ucha kroplami.

Na głuchotę zagotowują kwartę świeżo udojonego mleka, wrzątek nakrywają lejkiem, którego koniec wprowadzają do przewodu usznego i ogrzewają go parą. Po wyparowaniu mleka przez lejek, wypłukuje się ucho za pomocą szprycki ciepłym rumiankiem, a potem ciepłą przegotowaną wodą tak długo, aż głuchota przejdzie. Po całym zabiegu wkłada się do ucha watę lub szarpie umaczane w olejku karbolowym, celem przeżarcia głuchoty. W tym samym celu wkraplają także do ucha sok wyciśnięty z cebuli. Na otępienie słuchu, a nawet głuchotę cierpieć będzie ten, kto zatrzyma się pod drzwiami, pod którymi ktoś podsłuchuje; chyba że za podsłuchującym ciśnie glinianym garnkiem (Załoźce).

Węch traci ten, kto wącha kwiaty na cmentarzu i kto je z miski lub talerza, po którym kot okręcił ogon.

Gdy niosący wodę do domu spotka na swej drodze, lub tylko zobaczy pogrzeb, zaraz wylewa niesioną wodę, by choroba, jaka spowodowała śmierć nieboszczyka, nie szerzyła się dalej.



Na samym końcu wydawcy wspomnieli, że zamiast zapowiedzianego spisu środków leczniczych Autor opracuje indeks rzeczowy, który zostanie opublikowany w drugim tomie "Rocznika Podolskiego". Niestety, ten drugi tom (rocznik 1939) prawdopodobnie nigdy się nie ukazał.





 Od administratorów strony "Olejów na Podolu". Ponieważ ten tekst będzie ogólnodostępny w internecie, oprócz miłośników Kresów i zainteresowanych historią mogą na niego trafić - np. przez wyszukiwarki - także osoby interesujące się medycyną ludową czy szukające pomocy w swoich dolegliwościach. Przestrzegamy przed eksperymentowaniem z opisywanymi w tym artykule ziołami czy rodzajami terapii. Niektóre mogą być bardzo niebezpieczne dla Waszego zdrowia, a nawet życia. Lepiej zawierzyć współczesnemu lekarzowi lub farmaceucie. Albo przynajmniej - jeśli już się uprzecie - szukać takich informacji na portalach medycznych, a nie na stronie kresowej.




poprzednia
część

 

 

Stanisław Spittal:
Lecznictwo ludowe w Załoźcach i okolicy


 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d dungeons and dragons
 
Komentarze
Brak komentarzy.
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d dungeons and dragons
 
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl


Copyright © Kazimierz Dajczak & Remigiusz Paduch; 2007-2018