dnd, d&d dungeons and dragons
 
Olejów na Podolu
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d dungeons and dragons
 
Strona główna ˇ Artykuły ˇ Galeria zdjęć ˇ Forum strony Olejów ˇ Szukaj na stronie Olejów ˇ Multimedia
 
isa, dnd.rpg.info.pl

dnd, d&d dungeons and dragons
 
Nawigacja
Strona główna
  Strona główna
  Mapa serwisu

Olejów na Podolu
  Artykuły wg kategorii
  Wszystkie artykuły
  Galeria zdjęć
  Pokaz slajdów
  Panoramy Olejowa 1
  Panoramy Olejowa 2
  Panoramy inne
  Stare mapy
  Stare pocztówki Olejów
  Stare pocztówki Załoźce
  Stare pocztówki inne
  Stare stemple 1
  Stare stemple 2
  Multimedia
  Słownik gwary kresowej
  Uzupełnienia do słownika
  Praktyczne porady1
  Praktyczne porady2
  Archiwum newsów
  English
  Français

Spisy mieszkańców
  Olejów
  Trościaniec Wielki
  Bzowica
  Białokiernica
  Ratyszcze
  Reniów
  Ze starych ksiąg

Literatura
  Książki papierowe
  Książki z internetu
  Czasopisma z internetu

Szukaj
  Szukaj na stronie Olejów

Forum
  Forum strony Olejów

Linki
  Strony o Kresach
  Inne przydatne miejsca
  Biblioteki cyfrowe
  Varia
  Nowe odkrycia z internetu

Poszukujemy
  Książki

Kontakt
  Kontakt z autorami strony

 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d dungeons and dragons
 
Olejów na Podolu
Aktualnie na stronie:
Artykułów:1280
Zdjęć w galerii:1715

Artykuły z naszej strony
były czytane
3487804 razy!
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d dungeons and dragons
 
[źródło: Rocznik Podolski. Organ Polskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk poświęcony sprawom i kulturze Podola. Tom I - rok 1938. Tarnopol 1938. Nakładem Polskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk. Wydano z zasiłku Funduszu Kultury Narodowej i Fundacji im. Wiktora hr. Baworowskiego.]

Stanisław Spittal (1891 -1964):


Lecznictwo ludowe w Załoźcach i okolicy.
część 31




CHOROBY CHIRURGICZNE


Chirurgia to z pewnością najstarsza gałąź lecznictwa ludowego. Dawniej było też niewątpliwie więcej nieszczęśliwych wypadków niż dziś. Jak ongiś tak i dziś na złamane lub zwichnięte członki robi się okład lub przykłada maść z żywokostu (Symphytum officinale), zwanego też w okolicy zrostem. Lud uważa, że roślina ta jest szczególnie pożyteczna w takich cierpieniach, ona bowiem żywi kości i powoduje ich zrost. Najczęściej złamania i zwichnięcia dają składać i zestawiać dobrze znanym z tej umiejętności w całej okolicy włościanom nazwiskiem Krompiec, w potocznej mowie zwanym Kromciami. Jeden z nich Jan w Milnie, a drugi jego syn Paweł w Palikrowach słynęli do niedawna szeroko z tej sztuki. Obecnie ich synowie dalej prowadzą pracę swych ojców. Po nastawieniu złamanej kości i unieruchomieniu jej, zalewają chore miejsca wyskokiem (95%).

Na stłuczenia stawów wieśniacy przykładają rzepień pospolity (Xanthium strumarium) parząc wpierw jego łodygi. Na guzy powstałe z urazu (upadek, stłuczenie, uderzenie) przykładają zimne żelazo, a więc nóż, siekierę, klucz, zależnie od tego, co w rękę popadnie. Przyłożenie bowiem żelaza zaraz po stłuczeniu nie dopuszcza do powstania, a w każdym razie powiększenia się obrzęku. Gdy żelaza chwilowo nie można znaleźć, dobrze jest oddać mocz na szmatę i tym stłuczone miejsce obwinąć.

Na obrzęki, opuchnięcia przykładają liście osiki, miazgę z krwawnika, lub jałowiec gotowany. A jeżeli obrzęk powinien zropieć, celem przyspieszenia tego procesu przykładają plaster z tnąki pszennej, śmietany i miodu, albo mocz własny z gliną (Reniów), lub listki kapusty gotowane w mleku słodkim (Trościaniec), tarty len (siemię) gotowany z mlekiem (Milno, Olejów, Reniów, Trościaniec), bułkę rozgotowaną w mleku (ogólne) jednocześnie obwijając z wierzchu każdy obrzęk ciepłą chustą, często czarną wełną owczą, albo skórą króliczą, psią, czy kożuchem, by dobrze go wygrzać. Czarna wełna to specjalność Zwyżynia i Batkowa. Dla przytrzymania owijają ją jeszcze czarną chustką włóczkową. Obrzęki powstałe po zwichnięciu leczą przykładaniem gorącej kaszy jęczmiennej.

Zagniecica, zanokcica (zastrzał - panaritium) powstaje przez zakłucie palca igłą. Gdy więc ktoś z ludu zakłuje się, wysysa zaraz krew z ranki, żeby coś brudnego nie zaszło, a wtedy już nic się człowiekowi nie stanie. Gdy jednak ktoś zakłucie zbagatelizuje, bo co tam, czy raz człowiek się zakłuje, a skutkiem tego zaczyna ciągnąć i rwać, to najlepiej zaraz przerwać obieranie mocząc palec parokrotnie po ćwierć godziny w kipiątku (czystej wrzącej wodzie, odstawionej wprost z ognia), a jeszcze lepiej w gorącym odwarze rumianku, bo zaparzona zagniecica nie obiera. Gdy jednak ktoś nawet na rwanie nie zwracał uwagi, a tymczasem palec zaczyna czerwienieć, puchnąć i obierać, to najlepiej przyspieszyć proces zropienia przykładając kał ludzki (ogólne), zaś ból uśmierzać przykładaniem jaskółczego ziela. Dobrze też robi tak zw. ciepły grzybek. Sporządza się go w ten sposób, że na ciepłą serwatkę leje się słodkie mleko, które wnet kiśnie i daje rodzaj ciągnącego się kleju (ogólne). Przykładają także skrobaną surową marchew zmieszaną ze solą, a gdy to tak mocno ciągnie, że trudno wytrzymać, to zamiast soli dodaje się do marchwi cukru.

Gorzej, gdy tworzy się włókno, które ciągnie i boli przez kilka tygodni, czasem nawet miesięcy, a palec wtedy już nie podobny do siebie: skrzywiony, albo zrośnięty. Na włókno tylko przykładanie tłuszczu z jeża lub kału własnego jest skuteczne.

Palca obierającego nigdy nie pozwolą przeciąć, gdyż to nie tylko nie uzdrowiłoby go, lecz nawet pogorszyłoby sprawę. Można tylko przekłuć ropień, gdy już dobrze nabierze, bo jak z zakłucia się zrobił, tak przekłuciem tylko można go leczyć. Czekają więc cierpliwie, dopóki palec dobrze nie obierze i dopiero wtedy odważniejsi przekłuwają go, ale tchórzliwsi czekają, aż sam pęknie. Bardzo już rzadko, ale jeszcze zdarza się, że zagniecicę ścinają baby znachorki szepcąc przy tym zaklęcia i wymachując sierpem lub nożem w powietrzu.

Podbój, pidbij (ropowica - phlegmona) zrobi się temu, kto bosą nogą stanie na gąsienicę zwaną podbojem (gąsienica prządki pierścienicy), kto w dzień wigilijny Bożego Narodzenia tłucze coś na stępie, zbija sople lodowe z dachu, lub miele na żarnach, jak również i temu, kto stanie od stołu w czasie wieczerzy wigilijnej przed jej końcem. Ten ostatni będzie ponadto słabowity na nogi przez cały rok. Podbój leczy się przez zapuszczanie soku ostromlecza, przez okładanie świeżym łajnem krowim, albo pokrzywą żegawką, ewentualnie gliną z octem. Na ropowice czy to na stopach, czy gdzie indziej przykładają świeże jelita zwierzęce (flaki), bo te mają najlepiej ciągnąć zarazem nie sprawiając bólu.

Pęcherze, michuri, pichuri z oparzenia, odparzenia, czy odmrożenia występują u ludu dość często. Najczęściej trafiają się u dzieci, bo te chowają się bez nadzoru i wymyślają sobie zabawy nieraz fatalnie się dla nich kończące. Pęcherze odparzone na nogach butami podczas marszu leczą przykładaniem pokrzywy zwyczajnej i żegawki. Żeby ich nie dostać, już przed wyruszeniem w dalszą drogę nakładają zapobiegawczo między podeszwę nogi i buta liście pokrzywy. Pęcherza ani nie przekłuwają, ani nie nacinają, tylko chodzą z nim tak długo, aż się zresorbuje całkowicie, aż sam nie przyschnie, albo sam się nie zedrze. Gdy nogi swędzą i potnieją, ze strachu przed pęcherzami moczą je w zwyczajnej wodzie, lub kąpią w odwarze suchego gnoju końskiego, suchych dębowych liści i moczu ludzkiego zagotowanych razem. Odmrożenia leczą przez nacieranie śniegiem, a później zimne kąpiele wodne. Odmrożone nogi moczą we własnym moczu, lub robią na nie okłady ze szmat namoczonych we własnym moczu. Rany powstałe z odparzenia przez buty, lub odmrożenie leczą słodką śmietanką, niesolonym masłem, zajęczym smalcem (skromem), olejem lnianym lub konopnym. Przy oparzeniach gorącymi płynami również nie zdejmują pęcherzy, tylko miejsce sparzone lub spieczone posypują solą kuchenną, skrobaną kredą i smarują potem olejem lnianym lub konopnym, oliwą, niesolonym masłem, słodką śmietanką, mydłem samym, lub pomieszanym z atramentem, względnie samym atramentem.

Wszelkie rany kłute, cięte, czy darte wysysają, by je odkazić, po czym dopiero zalewają wódką, która czyści, a zarazem tamuje krew płynącą z rany. Na rany cięte przykładają liście z babki (Plantago maior), cięte i darte zasypują proszkiem z dojrzałej purchawki (bedłka kółkowa - Lycoperdon bovista). Na ranę powierzchowną, gdy ta się jątrzy, prawie każdy liść zielony jest dobry, gdyż zimny liść wyciąga gorączkę z rany. Przykładają więc liście kapusty, kartofli, buraka, czereśni, wiśni, włoskiego orzecha, podbiału, pokrzywy, żegawki itp., czasem cebulę krajaną w plasterki, a gdy rana bardzo uporczywie się jątrzy, to świeży kał krowi. Poza tym rany zasypuje się startym na proszek korzeniem ciemierzycy białej lub czarnej (Helleborus i Veratrum). Robi się to również i u bydła, gdy w ranach pokażą się robaki. Znakomicie leczą się rany pod listkami lilii białej (Lilium candidum) moczonymi w oliwie, skromem zajęczym lub starym sadłem, a już szczyt działania i mocy leczniczej posiadają słonina lub tłuste mięso przechowywane od święconego, tj. od Wielkiejnocy. Wystarczy tym ranę posmarować, a goi się jak na psie. Tego cudownego środka używa się też i przy ranach bydła. Niemniej szybko rana się goi, gdy poliże ją pies. Wszelkie rany obwija się szmatką ze starej bielizny, pod którą kładzie się liść zielony, a w zimie bibułkę od papierosów, lub papier z zeszytu szkolnego, żeby zapobiec przyklejeniu się opatrunku do rany. Aby rana goiła się szybko, mówią: niech przyschnie jak na psie. T. zw. dzikie mięso (granulacje) na zanieczyszczonej ranie zasypują cukrem.

Garb na plecach dostaje ten, komu tuż poza plecyma podaje się bochenek chleba drugiemu. Komu się je za plecyma, temu zabiera się siłę.

Martwa kostka (guz twardy, kostniak - osteoma, chrzęstniak - chondroma, czasem włókniak - fibroma, lub nawet w stadium początkowym kaszak) robi się na kości sama ze siebie, jak mówią, z dobrej woli. Usunąć ją łatwo przez codzienne nacieranie kością umarłego, aż się rozejdzie.

Gdy ręka się rozejdzie (zapalenie ścięgna lub pochewki ścięgnistej, tendovaginitis), leczą ją podwiązaniem przegubu (nadgarstka) czerwoną tasiemką lub wstążką.





 Od administratorów strony "Olejów na Podolu". Ponieważ ten tekst będzie ogólnodostępny w internecie, oprócz miłośników Kresów i zainteresowanych historią mogą na niego trafić - np. przez wyszukiwarki - także osoby interesujące się medycyną ludową czy szukające pomocy w swoich dolegliwościach. Przestrzegamy przed eksperymentowaniem z opisywanymi w tym artykule ziołami czy rodzajami terapii. Niektóre mogą być bardzo niebezpieczne dla Waszego zdrowia, a nawet życia. Lepiej zawierzyć współczesnemu lekarzowi lub farmaceucie. Albo przynajmniej - jeśli już się uprzecie - szukać takich informacji na portalach medycznych, a nie na stronie kresowej.




poprzednia
część

 

 

Stanisław Spittal:
Lecznictwo ludowe w Załoźcach i okolicy

 

 

następna
część



 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d dungeons and dragons
 
Komentarze
Brak komentarzy.
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d dungeons and dragons
 
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl


Copyright © Kazimierz Dajczak & Remigiusz Paduch; 2007-2019