dnd, d&d dungeons and dragons
 
Olejów na Podolu
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d dungeons and dragons
 
Strona główna ˇ Artykuły ˇ Galeria zdjęć ˇ Forum strony Olejów ˇ Szukaj na stronie Olejów ˇ Multimedia
 
isa, dnd.rpg.info.pl

dnd, d&d dungeons and dragons
 
Nawigacja
Strona główna
  Strona główna
  Mapa serwisu

Olejów na Podolu
  Artykuły wg kategorii
  Wszystkie artykuły
  Galeria zdjęć
  Pokaz slajdów
  Panoramy Olejowa 1
  Panoramy Olejowa 2
  Panoramy inne
  Stare mapy
  Stare pocztówki Olejów
  Stare pocztówki Załoźce
  Stare pocztówki inne
  Stare stemple 1
  Stare stemple 2
  Multimedia
  Słownik gwary kresowej
  Uzupełnienia do słownika
  Praktyczne porady1
  Praktyczne porady2
  Archiwum newsów
  English
  Français

Spisy mieszkańców
  Olejów
  Trościaniec Wielki
  Bzowica
  Białokiernica
  Ratyszcze
  Reniów
  Ze starych ksiąg

Literatura
  Książki papierowe
  Książki z internetu
  Czasopisma z internetu

Szukaj
  Szukaj na stronie Olejów

Forum
  Forum strony Olejów

Linki
  Strony o Kresach
  Inne przydatne miejsca
  Biblioteki cyfrowe
  Varia
  Nowe odkrycia z internetu

Poszukujemy
  Książki

Kontakt
  Kontakt z autorami strony

 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d dungeons and dragons
 
Olejów na Podolu
Aktualnie na stronie:
Artykułów:1280
Zdjęć w galerii:1707

Artykuły z naszej strony
były czytane
3292898 razy!
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d dungeons and dragons
 
Ochronka w Trościańcu Wielkim.
Wspomnienia z dzieciństwa.
(II połowa lat trzydziestych XX wieku.)

Należymy do pokolenia, które swoją rodzinną wieś - Trościaniec Wielki oglądało oczyma dziecka. Urodzeni w I połowie lat trzydziestych XX wieku w chwili wybuchu II wojny światowej mieliśmy od 5 do 10 lat. Przeżyliśmy więc parę lat dzieciństwa w czasach spokojnych i tego okresu dotyczą nasze wspomnienia.

Najpierw trochę geografii. Droga ze Zborowa do Załoziec na osiemnastym kilometrze schodzi dość stromo w wąską w tym miejscu dolinę Smolanki i kilkadziesiąt metrów za mostem łagodnym łukiem skręca w prawo w kierunku wschodnim wspinając się na następne wzniesienie. W tym miejscu rozpoczyna się biegnąca na zachód droga do oddalonego nieco ponad kilometr Trościańca Wielkiego. Dolinę Smolanki obejmują wzgórze północne, wzdłuż którego biegnie droga do wsi i przeciwlegle - południowe.

W czasach naszego dzieciństwa na obu wzgórzach aż do granic wsi rozpościerały się łany pól uprawnych należące do gospodarstwa sióstr zakonnych im. św. Wincentego á Paulo. Do sióstr należały również leżące w dolinie rzeki cztery duże, otoczone groblami stawy rybne. Zajmowały one przestrzeń kilkuset metrów aż do zabudowań dworskich, czyli tzw. folwarku, usytuowanego na początku wsi.

Wokół stawów rosły bujne trawy, kępy trzciny i tataraku, krzewy łoziny - raj dla ptactwa różnego. Od wczesnej wiosny, kiedy to czajki tęsknym kwileniem oznajmiały swoje przybycie, słychać było różnoraki gwar ptasi, wtórowało mu pojedyncze kumkanie żab i klekot bocianów, które gniazda swoje miały na pobliskich dworskich i chłopskich stodołach i całymi dniami dostojnie stąpały po nadrzecznych łąkach w poszukiwaniu żeru. Kiedy zapadał zmierzch i cichło ptactwo, tylko trele słowicze rozbrzmiewały z zarośli, rozpoczynał się koncert żabiej kapeli roznoszący się długo w noc po bliższej i dalszej okolicy. Takiej żabiej muzyki nigdzie już później nie słyszałam.

Za stawami lewobrzeżna dolina przechodziła w lekkie wzniesienie, na którym znajdowało się gospodarstwo sióstr. Bliżej rzeki wznosiły się zabudowania gospodarcze z czerwonej cegły, wzdłuż drogi rozpościerał się ogród i sad owocowy, a za nim nieco wyżej wznosił się dom sióstr. Był to ładny, parterowy dworek, biały, kryty połyskującą w słońcu blachą. Od strony zachodniej otaczały go trawniki, klomby kwiatowe a przy parkanie rosły piękne, stare świerki i krzewy bzu.

Do tego ogrodu przychodziły od czasu do czasu dzieci z ochronki wraz z siostrą opiekunką, aby pobawić się wśród zieleni. Zachodziły też do klasztornej kaplicy na modlitwę. Budynek ochronki był oddalony od dworu o około 150 - 200 metrów. Obszerna, murowana budowla o białych ścianach i wysokim dachu wyglądała imponująco na tle wiejskich zagród. Plac przed ochronką był wystarczająco duży, aby zapewnić dzieciom miejsce do zabaw ruchowych, duża piaskownica i kilka huśtawek stanowiło jego wyposażenie. Wewnątrz budynku były dwie sale oddzielone korytarzem - duża była przeznaczona do zajęć, a mniejsza stanowiła salę pomocniczą.

Z drugiej strony budynku, z osobnym wejściem, znajdowało się mieszkanie ekonoma, zarządzającego gospodarstwem sióstr, i jego rodziny. Zabawki, którymi bawiły się dzieci w ochronce - wózki dla lalek dla dziewczynek i drabiniaste dla chłopców, jakieś grabki i co tam jeszcze wykonane były przez stolarza pracującego u sióstr - pana Jana Morawskiego. Lalki uszyte z gałganków przynosiło się z domu.

Do ochronki przychodziły dzieci w okresie wiosenno-letnim. Za pobyt rodzice nie uiszczali żadnych opłat. Trościaniec Wielki to była duża wieś i dziatwy w wieku przedszkolnym było sporo, jednak niewielki tylko procent uczęszczał na zajęcia. Matki nie zawsze miały czas i możliwości, aby dziecko odpowiednio ubrać i wyprawić. Poza tym dzieci, nawet te przedszkolne zatrudniane były do różnych zajęć - pasanie krów, pilnowanie ptactwa domowego czy opieka nad młodszym rodzeństwem były częstymi obowiązkami maluchów. Mimo to pod opieką siostry zbierała się gromadka ok. dwadzieściorga dzieci, przeważnie dziewczynek, ale przychodzili też i chłopcy.

Z domostw położonych bliżej, i tych z głębi wsi dreptały dzieci do ochronki. Zdarzało się, że starsze prowadziły za rączkę młodsze rodzeństwo. Szły bez opieki dorosłych, na drogach w owych czasach nie było żadnych zagrożeń. W koszyczkach czy zawiniątkach niosły pajdkę chleba na drugie śniadanie.

W ochronce otwierał się przed dziećmi inny świat, jakże odmienny od tego domowego. Większość czasu dzieci spędzały na różnego rodzaju zabawach - ileż było przy tym radosnego gwaru i śmiechu! Piosenki do zabaw ze śpiewem np. "Mam chusteczkę..." czy " Lata ptaszek po ulicy..." i inne - tam usłyszałyśmy po raz pierwszy. Po zabawie siostra opowiadała lub czytała bajki lub opowieści religijne. Dzieci słuchały z zapartym tchem. W domach książki dla dorosłych czy dla dzieci były rzadkością. W każdej rodzinie była natomiast książeczka do nabożeństwa i na niej wiele osób nauczyło się czytać. Moja babcia,( Katarzyna Sikora, po mężu Półtorak, córka Kazimierza i Jadwigi Bil), urodzona w 1867 roku była osobą niepiśmienną, ale druk czytała płynnie dzięki książeczce do nabożeństwa. W ochronce dzieci poznawały nowe pieśni religijne, modlitwy, opowieści biblijne, wiersze i pieśni patriotyczne. Obok miłości do Boga wpajano w serduszka dzieci umiłowanie ojczystego kraju. Słowo Ojczyzna, Polska, wymawiało się z szacunkiem, jak świętość.

Te wartości kształtowały umysły, charaktery, postawy małych ludzi. Z jakąż dumą kroczyły dzieci z ochronki na odbywającej się każdego roku paradzie z okazji Święta 3 Maja! Szły na czele pochodu, ściskając w rączkach patyczki, na których furkotały biało-czerwone chorągiewki wykonane samodzielnie lub z pomocą siostry. Pochód formował się po nabożeństwie w kościele. Za dziećmi z ochronki szła dziatwa szkolna z nauczycielami, następnie młodzież męska na koniach, dalej pięknie umajony wóz czy laweta, był i marszałek z wąsem sumiastym. (Należy wspomnieć, że w Trościańcu mieszkał człowiek, którego nazwiska nie pamiętamy, był niemową, ale człowiekiem inteligentnym, bardzo fizycznie podobnym do Marszałka Józefa Piłsudskiego i chętnie wcielał się w jego postać dla potrzeb parady). Resztę pochodu stanowiło społeczeństwo wsi - ludzie w różnym wieku, kobiety i mężczyźni, dziewczęta i chłopcy, wszyscy odświętnie ubrani. Nikt nie wymuszał udziału w pochodzie. Święto było ważne i każdy poczuwał się do obowiązku, aby swoją obecnością uczcić to wydarzenie. Szli ludzie starsi, którzy część swego życia przeżyli w zaborze austriackim. Biedne to było życie! Przysłowiowa "nędza galicyjska" nie brała się z winy tego pracowitego ludu, była spowodowana wiekowym zaniedbaniem zaborcy, który te ziemie traktował po macoszemu. Obok starszego pokolenia kroczyli młodzi - to ci, których dzieciństwo przypadło na I wojnę światową. Wygnanie, tułaczka, głód, choroby były ich doświadczeniem. Wielu z nich wojna uczyniła sierotami. Zniszczoną wojenną pożogą wieś dźwigali po powrocie z wygnania wraz z rodzicami z gruzów - nie było czasu na beztroskie dzieciństwo. Ale mieli wolną Polskę! Trwał pokój. Codziennym trudem, powoli, "ziarnko do ziarnka..." - dorabiali się, pomnażali swój dobytek. Wieś rozwijała się dzięki gospodarności jej mieszkańców. Dorastali, zakładali rodziny. Ich dzieci szły teraz na czele pochodu i powiewały biało-czerwonymi chorągiewkami.

Na zakończenie parady ktoś, jakaś ważna osobistość wygłosił przemówienie, były występy młodzieży w Sali Domu Ludowego, a po południu - majówka dla mieszkańców wsi przy muzyce na placu przed Domem Ludowym urozmaicona różnymi atrakcjami, popisami zręczności - było świątecznie i wesoło. Najbardziej pamiętamy paradę trzeciomajową z roku 1939 - ostatnią paradę w Trosciańcu Wielkim.

Latem tego roku nad Polską zaczęły zbierać się czarne chmury. Piętnastego sierpnia na dorocznym odpuście w Podkamieniu, podczas kazania ksiądz przekazał wiernym wiadomość, że Niemcy i Rosja, niedawni nasi zaborcy zawarli między sobą pakt.* Powiało grozą.

Nadszedł wrzesień 1939 roku. Wichry wojny rozwiały polską społeczność Trościańca Wielkiego po świecie. Powrotów nie było.

Teraz, po latach, kiedy Rodzice nasi, którym dzieciństwo zabrała I wojna światowa, odeszli na wieczny spoczynek, my - dzieci II wojny światowej, zbliżając się do kresu naszych dni, nie snujemy już planów na przyszłość, podczas coraz rzadszych spotkań wracamy pamięcią do różnych momentów naszego życia, najchętniej jednak wspominamy czasy i miejsca naszego dzieciństwa, gdzie kwiaty pachniały najpiękniej i najcudniej śpiewały ptaki.

* Niektóre opisane wyżej fakty znamy z opowiadań naszych Rodziców.

Wspominały:
Maria Sąsiadek -Wodecka
Aniela Półtorak
Stanisława Półtorak - Wojtyna
Wspomnienia zebrała i przelała na papier Zofia Sąsiadek - Ziętek.



A oto utwory poetyckie wyuczone w ochronce i odtworzone po latach z pamięci przez panią Anielę Półtorak (córkę Augusta i Rozalii) z Trościańca Wielkiego. Autorzy utworów nieznani.

I.

Ojczyzna moja to ta ziemia droga
Gdziem ujrzał słońce i gdziem poznał Boga,
Gdzie ojciec, bracia i gdzie matka miła
w polskiej mnie mowie pacierza uczyła.
Ojczyzna moja to te ciche pola,
które od wieków deptała niewola.
To te kurhany i smętne mogiły
(co jej swobody obrońców przykryły)
Ojczyzna moja to ten duch narodu,
Co żyje cudem wśród głodu i chłodu.
To ta nadzieja, co się w sercach kwieci,
Pracą u ojców, piosenką u dzieci.

II.

HYMN DO ANIOŁA STRÓŻA

Aniele coś mi dany
Gdym ten powitał świat.
Tyś wierny mój kochany,
Przewodnik, piastun, brat.

Miłość za miłość niosę
Dzięki za łaski Twe,
Co jak niebiańską rosę,
na życie zlewasz me.

Ledwiem rozpoczął życie
Tyś przy kolebce stał,
Piastował gdym jak dziecię
Na łonie matki igrał.

Pod skrzydeł Twoich cieniem
Jam złote marzył sny
gdym płakał rajskim tchnieniem
Otarłeś moje łzy.

Wiek rozwiał me marzenia
Znikł urok błogich lat
Ach, inne dziś wrażenia
Gdy rzucę okiem w świat.

Tu nie ma szczęścia dla mnie
Niedola smutek mój.
Bez Ciebie serce złamię
Aniele Stróżu mój.

A tu o wieczność losu
Toczy się życia bój
Padam pod gromem ciosu
I błagam przy mnie stój.

Niech w sercu mym króluje
Z Maryją Jezus mój
I wzlecim gdzie wesele
Gdzie wieczny szczęścia zdrój.
Amen.



W czerwcu 2001 z grupą trościanieckich rodaków odbyliśmy sentymentalną podróż w rodzinne strony. Opuszczając Trościaniec Wielki Pani Aniela Półtorak pożegnała go takimi rzewnymi słowami:

Pożegnanie.

Żegnam Was moje strony rodzinne,
Lecz nie na wieki Was rzucę -
Choć legnę w grobie na ziemi innej,
Duchem tu do Was powrócę.



Tak wygląda obecnie miejsce opisane we wspomnieniach - na pierwszym planie dolina Smolanki, w głębi na wzniesieniu znajdowało się przed wojną gospodarstwo sióstr zakonnych. Widoczne na zdjęciu obiekty powstały po wojnie w czasie gospodarki kołchozowej. Dwór usytuowany był na miejscu widocznej na lewo budowli. Teren ochronki przesłonięty jest drzewami. Zdjęcie wykonane dnia 27 czerwca 2006 w godzinach południowych z miejsca, gdzie stał Dom naszych Rodziców.

Trościaniec Wielki teren ochronki stan z 2006 r.
(kliknij, żeby powiększyć)
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d dungeons and dragons
 
Komentarze
Kazimierz dnia lipiec 17 2008 23:04:47
Doskonałym uzupełnieniem tego artykułu jest 12 zdjęć z albumu "Ochronka Sióstr Miłosierdzia"
http://www.olejow.yoyo.pl/photogallery.php?album_id=25
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d dungeons and dragons
 
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl


Copyright © Kazimierz Dajczak & Remigiusz Paduch; 2007-2018