dnd, d&d dungeons and dragons
 
Olejów na Podolu
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d dungeons and dragons
 
Strona główna ˇ Artykuły ˇ Galeria zdjęć ˇ Forum strony Olejów ˇ Szukaj na stronie Olejów ˇ Multimedia
 
isa, dnd.rpg.info.pl

dnd, d&d dungeons and dragons
 
Nawigacja
Strona główna
  Strona główna
  Mapa serwisu

Olejów na Podolu
  Artykuły wg kategorii
  Wszystkie artykuły
  Galeria zdjęć
  Pokaz slajdów
  Panoramy Olejowa 1
  Panoramy Olejowa 2
  Panoramy inne
  Stare mapy
  Stare pocztówki Olejów
  Stare pocztówki Załoźce
  Stare pocztówki inne
  Stare stemple 1
  Stare stemple 2
  Multimedia
  Słownik gwary kresowej
  Uzupełnienia do słownika
  Praktyczne porady1
  Praktyczne porady2
  Archiwum newsów
  English
  Français

Spisy mieszkańców
  Olejów
  Trościaniec Wielki
  Bzowica
  Białokiernica
  Ratyszcze
  Reniów
  Ze starych ksiąg

Literatura
  Książki papierowe
  Książki z internetu
  Czasopisma z internetu

Szukaj
  Szukaj na stronie Olejów

Forum
  Forum strony Olejów

Linki
  Strony o Kresach
  Inne przydatne miejsca
  Biblioteki cyfrowe
  Varia
  Nowe odkrycia z internetu

Poszukujemy
  Książki

Kontakt
  Kontakt z autorami strony

 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d dungeons and dragons
 
Olejów na Podolu
Aktualnie na stronie:
Artykułów:1280
Zdjęć w galerii:1707

Artykuły z naszej strony
były czytane
3323565 razy!
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d dungeons and dragons
 
Podolscy Unici z okolic Załoziec 1869


Ostatni już materiał z tekstów księdza M.S., załozieckiego wikariusza, dla pisma katolickiego "Zwiastun Górnoszlązki".

Tak jak wspomniano przy jego korespondencji z Załoziec, teksty były pisane dla czytelników z odległego Śląska. Więc głównie osobliwości, typowe dla tej części Podola, a obce czy wręcz szokujące dla Ślązaków.

Trzeba to mieć na uwadze, bo tekst jest miejscami - delikatnie mówiąc - trochę obraźliwy dla tamtejszych grekokatolików, czyli głównie Ukraińców. Pisał go do tego rzymskokatolicki ksiądz.

Nie jest naszym celem obrażanie czy wyśmiewanie ludzi innej wiary, także przecież katolickiej. Jest to jednocześnie unikalny materiał etnograficzny, opisujący zwyczaje i obrzędy religijne ukraińskich sąsiadów naszych przodków. Niektóre być może już zapomniane czy zarzucone w XX wieku. Oddzielając osobiste (i zwykle nieprzychylne) komentarze autora, jest tych informacji całkiem sporo.

Przewija się tu jeszcze wątek moskiewskiej agitacji wśród Unitów. W tamtym okresie na ziemiach zaboru rosyjskiego trwały prześladowania Unitów, czyli nawracanie siłą na prawosławie. Rosjanie agitowali też słowem drukowanym i pieniędzmi Unitów w zaborze austriackim, głównie w celu podburzenia ich przeciwko Polakom. Wielu ukraińskich duchownych w tamtym okresie ich jawnie czy skrycie popierało. Wśród ludu też ta agitacja padała na podatny grunt, choć nie wszędzie i nie od razu.

"Gdy bowiem w roku 1848 niejaki pop Kropiwnicki w Buczaczu począł w swem kazaniu lżyć Lachów, twierdząc, że ich należy wygnać z ziemi ruskiej, tam gdzie kruk kości niedoniesie (hde woron kości ne donese), to poczciwa gromada wyszła cała z kościoła, naradziła się na cmentarzu - poszła na plebaniją do ksiedza i zapytała go, skąd przychodzi do tego, by ich drażnił z bracią Lachami, z którymi oni od tak dawna zgodnie i po bratersku żyją, a zarazem dali mu ostrzeżenie, że jeżeli nie przestanie swych ujadań przeciw Lachom, nie przyjdą do cerkwi, ale pójdą do kościoła łacińskiego, i tak też zrobili." "Pogoń" Rok II Nr 2, Tarnów 16 lutego 1882.

Z rusyfikacji galicyjskich Unitów ostatecznie nic nie wyszło - nowe pokolenia księży grekokatolickich, lepiej wykształconych w seminariach, oparły się na ukraińskim ruchu narodowym, tak samo niechętnym do Polaków jak i do Moskali. Ale to już "inna bajka", wykraczająca poza nasz temat.

Uwagi księdza M.S. o Unitach były drukowane w trzech częściach, w trzech kolejnych numerach "Zwiastuna Górnoszlązkiego" (23, 24 i 25) w roku 1869. Część pierwszą, ogólną, o historii chrześcijaństwa na Rusi, schizmie i początkach kościoła unickiego - pominięto, jako wykraczającą już poza tematykę naszej strony. Jednak zainteresowani będą mogli przeczytać cały materiał. W naszym menu "Literatura - czasopisma z internetu" umieścimy linki do wszystkich trzech numerów czasopism.



[źródło: "Zwiastun Górnoszlązki" rok drugi, nr 24 z 10 czerwca 1869]. Zachowano oryginalną pisownię.

Kilka uwag o unitach.
(Ciąg dalszy.)

Co do artykułów wiary żadna nie zachodzi miedzy nimi a nami różnica. Uznają oni nad sobą władzę papieża, ale głębokiego przekonania o jednéj owczarni i jednym pasterzu jakoś między nimi nie widać. Czy skutkiem wichrowania seminaryjskiego i skrzywionego wykładu nauk teologicznych, czy też przez zabiegi pewnéj partyi nieprzyjaznéj Polakom znaczna część księży unickich odważa się głośno przemawiać za połączeniem kościoła ruskiego z moskiewskim, za uznaniem cara głową kościołów obrządku wschodniego. Są tacy, co wbrew przepisom wzmiankowanego wyżéj synodu zamojskiego potwierdzonego przez Rzym, wprowadzają do służby bożéj jakieś zmiany, niby oczysczając ją z naleciałości polsko - łacińskich, niby przywracając św. Unii pierwotną jéj czystość. W tym względzie dopuszczają się mnogich i smutnych niedorzeczności i sami się ze sobą nie zgadzają. Jedni np. nie pozwalają ludowi klękać w cerkwiach (tak się zowią ich kościoły) podczas mszy św. i przyjmowania komunij, drudzy bronią dzwonić na podniesienie, inni z Najśw. Sakramentem w monstrancyi nie chcą obchodzić procesyi; są tacy, co zapuszczają brody, przemawiają do ludu językiem nie ludowym, nie ruskim, ale moskiewskim; różni różne mają widoki, różne zachcianki, a rzadko który odezwie się do swych owieczek prawdziwie po katolicku. Rozkazy ojca św. pozostają bez skutku; Triduum w r. z. za uciśnionych katolików we Włoszech i w Rossyi między unitami wcale, albo rzadko gdzie się odbyła, - o podpisywaniu adresu do ojca św., o nabożeństwie z okazyi jego sekundycyi ani tu słychać, lud wcale o tem nie wie, lud ten prosty nie ma pojęcia o kościele i jego głowie. Co gorsza, - gdy księża milczą, gazety tymczasem drukowane we Lwowie za moskiewskie pieniądze w języku niby ludowym szerzą zasady przeciwne wszystkiemu, co polskie i katolickie. W nich się można doczytać niesłychanych kłamstw na szkodę stolicy apostolskiéj, w nich powiadają prosto: "Car nasz ojciec, caryca matka, - w Moskwie nasze życie, nasza wiara, nasze zbawienie, nasze wszystko...," księża czytają takie niedorzeczności, żaden ich przecież nie zgani, są one podobno pisane przez księży.....

Co do powierzchowności: księża uniccy w niczem się od łacińskich nie różnią. Golą się i strzygą głowy, takież noszą rewerendy i płaszcze, czapki i kapelusze, jak nasi, kołpuków i długich lasek żadnych; to jeno popi szyzmatyccy tak wyglądają jak pisze autor rzeczonego artykułu. Nie są oni przymuszeni żenić się przed święceniami, owszem wolno i bezżennym przyjąć Sakrament kapłaństwa jeno wyświęconym już niewolno wstępować w związki małżeńskie. Biskupi wybierani bywają nie tylko z grona zakonników, ale przeciwnie prawie zawsze ze świeckich byle bez żennych lub wdowców. Tak dzisiejszy arcybiskup lwowski i obaj przemyślscy (biskup Polański i koadjutor Sembratowicz) są kapłani świeccy, takim też jest i Kuziemskoj biskup chełmski w królestwie, były paroch w Założcach, gdzie owdowiawszy w r. 1834 powołany został na urzędnika konsystorskiego, a potem na członka kapituły lwowskiéj. Kanonikiem być nie może, jak tylko bezżenny lub wdowiec. -

Uposażenia księży ruskich są dosyć szczupłe, ale natomiast dochody za posługi nielicznym parafianom muszą wystarczyć na utrzymanie całéj familii popowskiéj, na edukację synów, wyposażenie córek..... Każdy krok tu płatny sowicie. Przy chrzcie oprócz kilku centów od każdego kmotra a bywa ich po trzy i cztery pary - dostają kury, owoc, flaszki gorzałki itp., - zapowiedzie kosztują dosyć, ślub jeszcze więcéj; oprócz drobiu, chustek, płotna, gorzałki,...... wypis metryki przynosi parochowi do reńskiego i więcéj. Cóż dopiero mówić o kolendzie, wyświęcaniu kilka razy do roku domów, po grzechach, przeróżnych nabożeństwach za zmarłych!.... Gdy się te ostatnie odbywają, pokrewni zmarłego przynoszą cerkwi mięso, chleb, bułki, owoc, gorzałkę.... Wszystko to ułożone na stole przy marach niby wyobrażających nasz katafalk, ksiądz kilkakrotnie okadza, długo niezmiernie śpiewa przeróżne modlitwy, a potem do podziału z djakiem, co mu śpiewać pomaga, zabiera. Cząstka owego chleba i wódki dostawa się ubogim i bywa konsumowana zaraz w kościele. Tak! gorzałkę piją w domu bożym. - To wam się zaiste nie spodoba....

Ubiory obrzędowe zbyt proste i nieliczne. Kusa kapa (prowijał) jakiéjbądź barwy wystarczy za wszystkie nasze ornaty i kapy. Ona służy i do chrztu, i do mszy i do pogrzebu i do ślubu. Stuła spada aż do kolan, a brzegi jéj dolne jednę stanowią sztukę; manipularza i komeszek nie mają wcale, a alby, humerały, paski i ubranie na kielich podobne do naszych. -

Msza rozpoczyna się w zakrystyi i jest bardzo długa, mianowicie śpiewana. Organów nie mają, a choć gdzie i są, to rozmyślnie popsute i nieużywane całkiem. Dawniéj grano w cerkwiach na organach, śpiewano polskie pieśni, godzinki, litanije, nauki miewali księża do ludu po polsku, lecz od r. 1848 wszystko się zmieniło; organy nagle się popsuły a lud niby nierozumie mowy którą mówił od kolebki. Sprawki to moskiewskie i wiedeńskie.

Obecnie kazań ani nauk księża ruscy nie miewają, chyba z przymówką o dary i robociznę. Czy uwierzycie? Spowiedź wielkanocna kosztuje tu do 5 czeskich, kto ich niema a chce się spowiadać, musi pożyczyć lub odrobić.

Wszystkie modlitwy i śpiewy odbywają się w języku słowiańskim tak podobnym do ludowego jak czeski do waszego na Szlązku. Ksiądz śpiewa swoje, a djak zjednym lub dwoma z parafian pomocnikami swoje bez ładu i składu. Co tu krzyku przeciągłego, trelów, podskoków! W ciągu mszy wyraz "Hospody pomiłuj!" powtarza się przeszło 70 razy. -

W cerkwiach unickich jest ołtarzy wiele, w nich obrazy dość różne od naszych w tak zwanym stylu bizantyjskim czyli wschodnim.

Osoby zawsze wielkie i sztywne a tło obrazu coś na podobę srebra lub złota, koniecznie musi być jasno i jaskrawo. Ołtarz wielki oddzielony od ludu ścianką na 4 - 5 łokci wysoką, w niéj aż troje drzwi, boczne są pojedyncze, środkowe zaś dwuskrzydłowe. Ta ścianka i w niéj drzwi zapełnione malowidłami, zowią się zarskie wrota, a nikt za nie wstąpić nie ma prawa, jak tylko ksiądz i usługujący do mszy, chociaż pospolicie bywa inaczéj. Są za niemi ławki dla popadii, popadjaków i popadjanek. Ołtarz stanowi stół, na nim ciborium i świeczniki, kwiaty jak u nas. Można go wkoło obejść, ale ksiądz odprawiający mszą nie za ale przed nim stoi. Za ołtarzem na tylnéj ścianie kościoła jest obraz, czasem dwa i trzy z figurami i słupami po bokach. Nad carskiemi wrotami w górze jest łukowe przepierzenie zapełnione obrazami proroków, apostołów itd.

Do mszy św. używają chleba kwassowego. Ciasto nań jeno same popadje umieją i mogą wyrabiać. Upieczony raz wystarcza na pół roku i dłużéj. Za świeża kraje się w kostkę w kostkach ćwierć calowych i suszy. W takim też stanie w połączeniu z winem bywa konsekrowany ten, który ma być spożytym przez odprawiającego mszą; dla ludu zaś konsekruje się na sucho, dopiero przed rozdzielaniem polewa się winem aby rozmiękł, dla twardości bowiem nie mógłby być inaczéj spożytym. A więc nie pod dwiema postaciami przyjmują jako podawa Zw. jeno pod jedną. Niektórzy księża zajęci gospodarstwem ledwie raz w tydzień zajrzą do cerkwi, chyba wtenczas, gdy parafianie zażądają jakiéj posługi, - inni prawie w niéj przesiedzą. Możnaby sądzić iż się nie rządzą w tym względzie przepisami kościoła, ale własną wolą i widokami. Za tem gonią, co więcéj niesie korzyści.



[źródło: "Zwiastun Górnoszlązki" rok drugi, nr 25 z 17 czerwca 1869]. Zachowano oryginalną pisownię.

Kilka uwag o Unitach.
(Dokończenie.)

Należałoby mniemać, że cerkwie obsługiwane przez popów żonatych odznaczają się czystością bielizny. Gdzie tam! Jejmoście wytuczone chlebem cerkiewnym ani pomyślą o albach, obrusach.... Są one tu zbyt grube, proste i częstokroć obrzydliwe - brudne, popadje zresztą nie widzą ich nawet. Do obejrzenia ich w zakrystyi nie mają ni chęci, ni obowiązku, a wtenczas, gdy pop w brudach przy ołtarzu - popadja pilnuje plebanii, gospodarstwa, dzieci, warzy obiad. -

Najgłówniejszą część w unickich nabożeństwach stanowią dzwony. One huczą, dyndają i brząkają w przeróżny sposób i takt po kilkakroć przed rozpoczęciem służby bożéj, podczas niéj prawie nie ustają, a po niéj znowu się cieszą czy smucą z odbytego nabożeństwa. Kto tu niechce, to nie dzwoni. Chłopacy za najwyższy zaszczyt poczytują szarpać za dzwonową linę to też cisną się do niéj na przebój, - przychodzi nie raz do kłótni, złorzeczeń, bijatyk..... wszystko to ku chwale bożéj! -

Podczas chrztu dziecka gospodarzy zamożniejszych biją w dzwony i śpiewają jakieś antyfony, wyjątki z Pisma św. z resztą co bądź, aby silnie i głośno, bo to będzie zapłacone. Przy wyprowadzeniu zwłok zmarłego na cmentarz niosą mnóstwo różnobarwnych chorągwi, lampy, latarnie i t. d. Co kilka kroków cały orszak się zatrzymuje, ksiądz śpiewa ustęp ewangelii jakiéjbądź ze mszału. Każdy taki przystanek napędza do kieszeni kilka centów, a więc bywa ich jaknajwiécej. Krewni nieboszczyka muszą koniecznie płakać choćby nie chcieli i nie mogli, - niby z wielkiego smutku zapominają się, zostają za całą gromadą i narzekają powtarzając jedne i te same wyrazy. Matka idąc wpodal za trumną dziecka powtarza płaczliwie: "A któż ci tam koszulę upierze, kto cię umyje, kto cię wyczesze."

Lud w kościele stoi, mało kto klęknie; sądząc z powierzchowności należy wnosić, że Rusini mszy słuchają w całem znaczeniu tego wyrazu. Nie modlą się bowiem bo i ktoby się tam mógł modlić na takie wrzaski? Nie modlą się, a całą ich modlitwą jest robienie prawą ręką jakiegoś zygzaka między czołem, dołkiem podpiersiowym i prawem ramieniem, a także bicie czołem w ziemię kilkakroć powtarzane.

Dziwaczny to obraz, gdy wszyscy poczną padać na twarz, zrywają się, żegnają trzy razy i znowu padają. Nie chce się wierzyć, że się jest w domu bożym, że takie sztuki gimnastyczne mają stanowić rodzaj służby bożéj. - Zwyczaj to wschodni, mają go ludy azjatyczne, mają i Moskale. Takie pokłony lud bije i przed ludźmi wyższego stanu, przed szlachtą, księżmi.... w pewnych okolicznościach. Nowożeńcy zapraszając swego pana i jego domowników na wesele, a raczéj prosząc o datek na czepiec, padają po trzykroć przed nimi, całują w nogi, a powstawszy w obydwie ręce. - I tak przy innych. -

Osoby obydwóch obrządków mogą ze sobą zawierać związki małżeńskie, - a ponieważ według kalendarza Julijańskiego którego sie trzymają szyzmatycy i unici, święta ruchome (wielkanoc, zielone świątki...) rzadko kiedy zgadzają się z naszemi, a nieruchome, czyli stałe (Boże nar., nowy rok...) zawsze przypadają w trzynaście dni po naszych - przeto w tak mieszanych małżeństwach wyradza się ztąd jakiś nieporządek, pewne zatargi, nieporozumienia. W myśl postanowienia stolicy apostolskiéj wszyscy domownicy mają się trzymać kalendarza tego obrządku, do którego należy mąż, jako głowa całéj rodziny. Tak też i bywa pospolicie, ale nie zawsze. Zwłaszcza młodzież korzysta z niejednostajności Świąt i postów. W roku bieżącym o pięć tygodni późniéj rozpoczął się post u Rusinów późniéj, niż u nas, młodzież ruskiego obrządku a więcéj jeszcze łacińskiego (która powinna była pościć z ojcem) bawiła się z Rusinami do naszéj niedzieli "Męki pańskiéj" a potem zajadała szynkę z krewnymi łacińskiego obrządku, a tak pościła zaledwie dwa tygodnie. Służący w postach i świętach muszą się stósować do gospodarza, lubo i tu nie obejdzie się bez swarów i zatargów. - Nowonarodzeni synowie podawani bywają do Chrztu księżom tego obrządku, którego jest ojciec, córki idą za matką. Zdarza się atoli często, iż popi wszystkich przyciągają do siebie z pogwałceniem praw należnych plebanom łacińskim. Zapowiedzi głoszą się i w kościołach i cerkwiach, związek małżeński błogosławi ksiądz, obrządku panny młodéj.

Unici mogą się spowiadać u księży łacińskich i nawzajem, - jeno komuniję każdy musi przyjmować z rąk księdza swego obrządku. Dawniéj kapłan łaciński mógł podać konsekrowany przez popa chleb kwaszowy unitom i napowrót; gdy jednak praktyka ta ułatwiała popom przeciąganie polaków na swój obrządek, - stolica apostolska na przedstawienie biskupów takową zniosła. W kościołach słynnych odpustami, a także w kaplicach przyszpitalnych, Najśw. Sakrament przechowuje się w dwóch oddzielnych puszkach pod postacią chleba przaśnego i kwaśnego - do udzielenia jednak takowego potrzeba księdza właściwego obrządku. Olej święty (świate masło) może być udzielany osobom innego obrządku, jeśli zachodzi taka potrzeba.

Lud obrządku wschodniego bywa uważany i sam się uważa za różny od łacinników zwanych tu mazurami, - ci znowu przypisują sobie pierwszeństwo. Rusini mienią się być tubylcami a polaków zowią przybyszami, kolonistami, przybłędami. Zaprzeczyć nie można, iż wiele osiadłych na Rusi rodzin polskich pochodzi z prowincyi dzisiejszego królestwa polskiego, królowie bowiem tam je zaprowadzili dla zapewnienia sobie wierności; ale i to prawda, że mnogi Rusin z urodzenia, zostając w służbie na dworze polskim przyjął jego mowę, jego zwyczaje, jego obrządek. Dziś obrządek wzięto za narodowość; unita tu każdy Rusinem, jak znowu łacinnik polakiem. - Dodać należy, że polacy w skutek ocierania się przy dworach więcéj mają roztropności i obrotu; więcéj cierpliwości i spokoju Rusini. Tamci więcéj postępowi, więcéj zepsuci, czasem też wyżéj wykształceni i cnotliwi, - ci zaś żyjąc ściśle według swoich odwiecznych zwyczajów (stanowa) niczem się od nich oderwać nie dadzą! ni nauka, ni katechizm nie złamie zastarzałego uporu. -

Późniéj Wam napiszę więcéj o zwyczajach tutejszego ludu; teraz jeno dodam, że tu wszyscy nader prosty a nawet nędzny prowadzą żywot. Chata z gliny ciasna i niska, okienko małe, komina wyprowadzającego z izby dym nie masz, jeno w pokładzie dziura dla niego. Odzież nadzwyczaj prosta: koszula z gróbego płotna, takież parcianki, burka ze sukna własnego wyrobu lub kożuch, wielkie buciska i wysoka barania czapa: oto czem się okrywa chłop ruski i najbiedniejszy i najzamożniejszy. Latem koszula spada na parcianki (spodnie) aż do kolan, na niéj szeroki pas, a na głowie słomiany własnéj roboty kapelusz. Kobiety z małą różnicą tak samo się okrywają.

Dziś - gdy to piszę - Rusini dzwonią nieprzestannie, jako we wielki czwartek, - a co będą dokazywać w same święta wielkanocne, jakie skoki, śpiewy i tańce na cmentarzu!..... późniéj doniosę.

D. 29. Kwietnia 1869 r.

M. S.
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d dungeons and dragons
 
Komentarze
Brak komentarzy.
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d dungeons and dragons
 
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl


Copyright © Kazimierz Dajczak & Remigiusz Paduch; 2007-2018