Pożar w Załoźcach 1873
Dodane przez Remek dnia Grudzień 11 2011 03:21:03

Pożar w Załoźcach w roku 1873




[źródło: Dziennik Polski. Rok V. Nr. 170. We Lwowie Wtorek dnia 22. Lipca 1873. Zachowano oryginalną pisownię.]


Zaloźce, 19. lipca.
(Koresp. Dziennika Polskiego)


D. 14. b. m. wieczorem wszczął się pożar w jednym domu do sierot należącym, a że wiatru nie było, nie przyszło do większego nieszczęścia i skończyło się tylko na spaleniu dachu.

Ponieważ pożary w kraju naszym nie są rzadkiemi zjawiskami, nie donosiłbym o powyższym na pozór mało znaczącym wypadku, gdybym nie uznawał za rzecz potrzebną, donieść o niedołęstwie tutejszego urzędu gminnego, jakie się w czasie tego pożaru okazało.

Miasteczko nasze ma własną sikawkę, która kosztowała do 500 złr., a której nabycie zawdzięcza jedynie sprężystości ówczesnego naczelnika powiatu zalozieckiego, p. Horwatha, który gminę do kupienia takowej sforsował. Czy dałby temu kto wiarę, że sikawka ta, na którą składała się cała gmina, aby na wypadek pożaru w miasteczku mieć możność ratowania swego mienia i dobytku, od początku jej sprowadzenia nie jest umieszczona pod dachem, lecz pod gołem niebem, a będąc przez to wystawioną na wpływy powietrza, jest już tak zdyzelowaną, że bez reperacji użytą być nie może. Narzędzie więc, na które gmina tak znaczną kwotę wyłożyła, z powodu niedbałości obecnego naczelnika gminy i radnych stało się teraz gratem nieużytecznym.

Pożar, o którym właśnie donoszę, zgoła nic nie obchodził p. naczelnika tej gminy i radnych, albowiem żaden z nich tam obecnym nie był; a groziło mieścinie wielkie nieszczęście. Jedyny ratunek, zawdzięczamy pani przełożonej klasztoru sióstr miłosierdzia, która przysłała natychmiast wóz z dużą beczką do dowożenia wody, którą toczyły zakonnice do konewek i gaszącym podawały.