Misje w Załoźcach i miejscowy pop - rok 1870
Dodane przez Remek dnia Grudzień 11 2011 03:20:54
[źródło: Dziennik Polski. Rok II. Nr. 154. We Lwowie, wtorek dnia 7. Czerwca 1870. Zachowano oryginalną pisownię.]


Załoźce, dnia 4. czerwca.
(Koresp. Dziennika Polskiego)

W miejsce upadającego krzyża wystawionego przez tutejszych mieszczan w r. 1848, staraniem i kosztem pana Henryka Górskiego, stanął nowy z pięknym i dużym korpusem. Na bokach wyryto w języku polskim i ruskim: "pamiątka zniesienia pańszczyzny w r. 1848," - z frontu słowa św. Pawła do Galatów: "Bracia! wezwani jesteście ku wolności, ale przez miłość służcie jeden drugiemu" (5, 13); a niżej: "postawiono w r. 1870 podczas misji." - Poświęcenie odbyło się dnia 16. maja przez miejscowych księży obydwu obrządków w obec mnóstwa ludu, do którego przemawiał ks. Bąkowski. Wieczorem p. G. podejmował gościnnie liczne zgromadzenie włościan bez różnicy obrządku i narzecza.

W d. 14. maja rozpoczęła się w Załoźcach misja i trwała przez całe dwa tygodnie. Cztery nauki, głoszone co dnia przez przybyłych ze Lwowa księży: Bąkowskiego i Kiedrowskiego, skutecznie działały na umysły i serca mieszkańców tutejszej okolicy. Zamiast gołosłownych pochwał dość przytoczyć, że do stołu pańskiego przystąpiło więcej niż 4.000, (pierwszą komunję przyjęło około 100 dzieci), - do bractwa trzeźwości zapisało się 709, do szkaplerza przyjęto 350. Nadmienić wypada, że w powyższych liczbach znaczną stanowią cząstkę Rusini, którzy w brew stawianym przeszkodom i burzliwym zakazom przez jednego z tutejszych parochów, zbyt gorliwego pod koniec życia o czystość obrządku wschodniego, tłumnie spieszyli do kościoła i przesiadując w nim dnie całe, nie mogli się oprzeć potędze słowa bożego, jakiego nigdy w cerkwi nie słyszeli. Wzmiankowany paroch głośno się odzywa: że katolicyzm i schyzma to jedno, a tymczasem czynnie dowodzi, że między obrządkiem łacińskim a greckim wielka zachodzi różnica, - że stosunki z łacinnikami zgubnie wpływają na jego owieczki. Dla tego też uznał za słuszne odmówić swej pomocy, wzbraniał się udzielać komunii Rusinom, spowiadającym się w kościele, zdzierał z dziewczyn szkaplerze, a zacnych misjonarzy nazywał komedjantami, wróżbitami itp. Taka pogłoska krąży między ludem.

I o tem nie godzi się przemilczeć, że wspomniony gorliwiec przy odnowieniu cerkwi wyrzucił ze ściany marmurową płytę z napisem świadczącym, iż budynek, w którym broi przeciw Lachom, wzniósł śp. Józef Potocki, wojewoda kijowski, a poświęcił w r. 1740 Franciszek Kobielski biskup Łucki, jako świątynię dla użytku katolików obrządku łacińskiego, - a nadto pięknym figurom przy wielkim ołtarzu kazał mitry poprzerabiać na kołpaki, poprzyprawiać brody, a skoro artyści nie ośmielili się dopuścić takiego barbaryzmu, wspomnione figury, istotną stanowiące ozdobę domu bożego, kazał całkiem usunąć, zasłaniając się wolą swych parafian.

Daj mu Boże opamiętanie w reformatorskich zapędach!