Eventful Lifestory of Maria Dajczak
Dodane przez BB1941 dnia Październik 08 2010 04:13:34

Eventful Lifestory of Maria Dajczak


Maria's Dajczak 's grandfather on her father's side hailed from the village of Trostianets in Galicia . His nickname was Miller , after his profession in That village . His family was Referred to as Nogas Because They had big feet. Grand -father died sometime During WWI .
Maria Dajczak 's grandmother , Also named Maria, was killed on 3 December , 1944 by Ukrainian nationalists when she was in her nineties ...!

's father 's name was Joseph Dajczak .
He was born in Trostianets on 2 July 1885. He was a slight man with one eye , the result of an illness as a child . In his youth , he worked as a Farrier for the Austrian Imperial Cavalry Because he loved horses . Galicia was part of the Austrian Empire at the time
Economic Prospects in Galicia were not good . Joseph emigrated to the United States around 1907.
He worked as a coal delivery man in Hartford, Connecticut.
On 11th September 1908, he married his sweetheart girlfriend Marya Sikora, born in Trostianets in 1885, who had emigrated Also to the United States . took place in the SS Cyril and Methodius Church in Hartford.

The couple had five children : Gregory , who died in an accident in Argentina before WWII , Stanislaus, who died in Argentina Also , Franciska , who died in Poland , and Jan who was killed by Ukrainian nationalists on 13 March 1944.

Maria was born in Dajczak Wierzbowczyk near Podkamien on 29 May 1923 . She is the only Surviving child of Joseph and Mary Sikora Dajczak .

After WWI war , Maria 's father Joseph Dajczak returned from the U.S. Galicia is , Which had meanwhile become part of the resurrected Polish nation . His wife Marya had gone years ahead Because she was homesick .

In 1921, Joseph bought a farm Dajczak of 24 morg . at Wierzbowczyk / Styberowka from a man called Boleslav Miączyńskim .

In 1939, Galicia was overrun d by the USSR .
On 10 February 1940, Maria and her father Joseph Dajczak were rounded up by Soviet troops , and carted off by train to the Soviet Union. Thirteen days later , They arrived at the specposiolek , an unguarded prison settlement named Siencybino , Which lay in the middle of the forested tundra near Konosha , 400km due south of Arkhangelsk. Their sole ' crime 'was the fact That They owned a farm ...

Maria ' s younger brother John and her mother Dajczak Marya Sikora escaped the mass deportation Because They happened to be away at the time of the Razzia .

Maria and her father spent two years in Soviet captivity . They were forced to cut trees The Conditions were extremely harsh . Many Poles perished . The winters , close to the Arctic Circle, were long and bitterly cold and the Prisoners were badly underfed .

On 12 August 1941, the presidium of the USSR Issued a so -called amnesty under Which Polish Prisoners would be released. Maria and her father were Among the few lucky ones who were allowed to leave .

But it was not until January 1942, When They boarded yet another train , this time bound for the Caspian Sea from Where They would cross into Persia. They were penniless and had no food and clothing. They endured untold hardships .

During the months- long train journey, Maria fell ill with typhoid , and was hospitalised in the Russian city of Aralsk . Three months after Their departure from the prison camp Siencybino , Maria was reunited with her father at a Polish relief center in the southern USSR .

In July 1942, Maria and her father took a boat across the Caspian Sea to Persia, together with other Polish Refugees . At long last they were free. But Their Ordeal had not ended . They spent a long time waiting in refugee camps on the shores of the Caspian Sea, Tehran and Karachi.

In 1943, they were sent by boat to Tanganyika . They ended up in Tengeru , the largest of the settlements had been That Established in Africa for displaced Poles . The settlement was close to snow -capped Kilimanjaro, Africa's Highest Mountain .

When WWII ended , most of the Polish Refugees in Africa emigrated to England , Australia and the United States . Few returned to Poland Because most of Them Had Lost Possessions in the Borderlands , the eastern Borderlands , Which had been annexed by the Soviet Union. Moreover They did not like the communist Rulers in Warsaw .

Maria stayed behind Dajczak in Tanganyika .
On 11 July 1944, she married Sydney Meyer, a South African farmer . The couple started a coffee plantation on the Slopes of the famous Ngorongoro Crater. 's father Joseph Also worked on the plantation .

Maria Dajczak and Sydney Meyer had two children : Susan born on 27 April 1945 , and Josephine born on 18 May 1947.

On 8 October 1965, Maria 's father Joseph Dajczak died at the age of 80, quite remarkable considering he had experienced untold hardships . On his Deathbed promise he made Maria tat she would bring her mother Marya Sikora from Poland to Tanganyika .
By Marya was then an 80 - year old lady. She was in poor health and demented Because she had seen her son John Murdered by Ukrainian nationalists in front of her eyes .

On 22 December 1970, Marya Sikora died from a broken heart and a broken hip . She was Buried next to her husband Joseph Dajczak at the cemetery of the Polish Settlement in Tengeru .
A week later Maria's husband Sydney Meyer died of a heart attack .

In January 1971, Maria Dajczak left for South Africa to join her daughter Susan.
Maria worked as a house mother in a school for handicapped children until the ripe old age of the 71st She lives on a very small government pension and is Mentally alert.


Recorded by Bert Bakker on 2 October 2010.



Polskie tłumaczenie - Polish translation

Historia pełnego przygód życia Marii Dajczak


Dziadek Marii Dajczak ze strony ojca pochodził z wsi Trościaniec w Galicji. Jego przydomek – Młynarz – pochodził od zawodu. Na jego rodzinę mówiono ”Nogas”, ponieważ mieli wielkie stopy. Dziadek zginął w czasie I wojny światowej. Babcia Marii Dajczak, również Maria, została zabita 3 grudnia 1944 przez ukraińskich nacjonalistów w wieku dziewięćdziesięciu kilku lat.

Ojciec Marii Dajczak został ochrzczony jako Józef Dajczak. Urodził się w Trościańcu 2 lipca 1885. Był drobnym człowiekiem, miał tylko jedno oko, co było wynikiem choroby, którą przeszedł jako dziecko. W młodości pracował jako podkuwacz koni dla Austriackiej Cesarskiej Kawalerii, ponieważ kochał konie. Galicja była wówczas częścią Cesarstwa Austriackiego. Perspektywy ekonomiczne w Galicji nie były dobre. Józef wyemigrował do USA około 1907. Pracował jako dostarczyciel węgla w Hartford w stanie Connecticut. 11 września 1908 poślubił swoją ukochaną dziewczynę Marię Sikorę, urodzoną w Trościańcu w 1885, która również wyemigrowała do USA. Ślub miał miejsce w kościele pod wezwaniem Świętych Cyryla i Metodego w Hartford.

Małżeństwo miało piątkę dzieci:
Grzegorza, który zginął w wypadku w Argentynie przed II WŚ; Stanisławę, która również zginęła w Argentynie; Franciszka, która zmarła w Polsce; Marię; oraz Jana, który został zabity przez ukraińskich nacjonalistów 3 marca 1944r.

Maria Dajczak urodziła się w miejscowości Wierzbowczyk niedaleko Podkamienia 29 maja 1923. Jest jedynym żyjącym dzieckiem Józefa Dajczaka i Marii Sikory.

Po I wojnie światowej ojciec Marii wrócił z USA do Galicji, która w międzyczasie stała się częścią wskrzeszonego Państwa Polskiego. Jego żona Maria powróciła tam przed nim, ponieważ była stęskniona za ojczyzną.

W 1921 Józef Dajczak kupił gospodarstwo o powierzchni 24 mórg w miejscowości Wierzbowczyk/Styberówka od mężczyzny zwanego Bolesław Miączyński .

W 1939 Galicja została najechana przez ZSRR.

10 lutego 1940 Maria Dajczak i jej ojciec zostali otoczeni przez sowieckie wojsko i zostali przewiezieni pociągiem do Związku Radzieckiego. Trzynaście dni później przybyli do specposiołka, osady niestrzeżonego specjalnego więzienia o nazwie Siencybino, które leżało w środku zalesionej tundry niedaleko Konoszy, 400km na południe od Archangielska. Ich jedynym ”przestępstwem” był fakt, że posiadali ziemię.

Młodszy brat Marii Dajczak Jan i jej matka Maria Sikora uniknęli masowej deportacji, ponieważ nie byli w gospodarstwie, kiedy nastąpiła obława.

Maria Dajczak i jej ojciec spędzili dwa lata w sowieckiej niewoli. Byli zmuszani do ścinania drzew. Warunki były ekstremalnie ciężkie. Wielu Polaków zginęło. Zimy blisko koła podbiegunowego były długie i dotkliwie zimne a więźniowie byli poważnie niedożywieni.

12 sierpnia 1941 prezydium ZSSR wydało tzw. amnestię dzięki której polscy więźniowie mogli być wypuszczeni. Maria Dajczak i jej ojciec byli wśród nielicznych szczęśliwców, którym pozwolono wyjechać. Stało się to jednak dopiero w styczniu 1942, kiedy wsiedli do kolejnego pociągu, tym razem zmierzającego do Morza Kaspijskiego, skąd mieli dostać się do Persji. Byli bez grosza i nie mieli jedzenia ani ubrań. Znieśli niebywałe trudności podczas wielomiesięcznej podróży. Maria zachorowała na tyfus i była hospitalizowana w rosyjskim Aralsku. Trzy miesiące po opuszczeniu obozu więziennego Siencybino, Maria ponownie połączyła się z ojcem w polskim centrum pomocy w południowym ZSSR.

W lipcu 1942 Maria Dajczak i jej ojciec przekroczyli statkiem Morze Kaspijskie do Persji razem z innymi polskimi uchodźcami. Wreszcie byli wolni. Ale ich męka nie dobiegła końca. Spędzili miesiące czekając w polskich obozach dla uchodźców na brzegach Morza Kaspijskiego, w Teheranie oraz Karachi.

W 1943 zostali wysłani statkiem do Tanganiki. Znaleźli się w Tengeru, największej osady założonej w Afryce dla wysiedlonych Polaków. Było to blisko przykrytego śniegiem Kilimandżaro, największej góry Afryki.

Kiedy skończyła się II wojna światowa większość polskich uchodźców wyemigrowała do Anglii, Australii i USA. Niewielu z nich wróciło do Polski, ponieważ większość z nich straciła swoje ziemie na Kresach, wschodnich terenach przygranicznych, które zostały anektowane przez Związek Radziecki. Poza tym nie podobała im się komunistyczna władza w Warszawie.

Maria Dajczak pozostała w Tanganice.

11 lipca 1944 poślubiła Sydneya Meyera, południowoafrykańskiego rolnika. Małżeństwo rozpoczęło uprawę kawy na zboczach słynnego krateru Ngorongoro. Ojciec Marii również pracował na plantacji.

Maria Dajczak i Sydney Meyer mieli dwoje dzieci: Susan urodzoną 27 kwietnia 1945 i Josephine urodzoną 18 maja 1947.

8 października 1965 ojciec Marii Józef zmarł w wieku 80 lat; jest to dość nadzwyczajne biorą pod uwagę, że doświadczył niebywałych trudności. Na łożu śmierci kazał Marii przyrzec, że sprowadzi swoją matkę Marię Sikorę z Polski do Tanganiki. Maria była wówczas 80 letnią panią. Była słabego zdrowia i otępiała, ponieważ jej syn Jan został zamordowany przez ukraińskich nacjonalistów na jej oczach.

22 grudnia 1970 Maria Sikora umarła z powodu złamanego serca i złamanego biodra . Została pogrzebana obok jej męża Józefa Dajczaka na cmentarzu w polskiej osadzie w Tengeru.
Tydzień później mąż Marii Sydney Meyer zmarł z powodu ataku serca.

W styczniu 1971 Maria opuściła Południową Afrykę aby dołączyć do jej córki Susan. Maria pracowała jako opiekunka w szkole dla niepełnosprawnych dzieci aż do podeszłego wieku 71 lat. Mieszka w bardzo małym rządowym pensjonacie i jest w pełni władz umysłowych.


Spisał: Bert Bakker, 2 października 2010.