Olejów przed wojną
Dodane przez Remek dnia Maj 05 2007 02:31:14
PRZEDWOJENNY OLEJÓW

[źródło: "Nasz kresowy dom nad Hukiem, Smolanką i Łopuszanką". Opracowanie zbiorowe pod redakcją Antoniego Worobca. Zielona Góra 2000, nakładem Koła Środowiskowego Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej w Zbąszynku]

Olejów był drugą co do wielkości wsią w powiecie zborowskim, po Milnie (liczącym 2800 mieszkańców) i miał mieszany, ukraińsko-polskim charakter. Przebiegała przez niego brukowana droga główna, biegnącą z Załoziec do Zborowa, łącząca Ziemię Załoziecką ze stacją kolejową w Młynowcach koło Zborowa, tzw. kolei żelaznej im. Karola Ludwika (Habsburga, patrona tej inwestycji). "W Młynowcach-Zborowie zatrzymywały się wszystkie pociągi biegnące do Lwowa i dalej w daleki świat, a w przeciwną stronę do Tarnopola oraz granicznej stacji Podwołoczyska."

Do Olejowa mieszkańcy okolicznych wsi przychodzili tłumnie na doroczny odpust 29 września, w dniu świętego Michała Archanioła, patrona miejscowej parafii rzymsko-katolickiej. Ale chodziło się tu także na pocztę, istniejącą od 1876 roku (data budowy kolei żelaznej Karola Ludwika) by nadać lub odebrać list czy przesyłkę, czy też wysłać telegram. W sieni wisiał również aparat telefoniczny. Poczta za czasów austriackich nie była droga - list w obrębie Austro-Węgier i Niemiec kosztował 10 halerzy, a telegram już 6 halerzy za słowo. W przedwojennej Polsce zwykły list krajowy kosztował 25 groszy, a zagraniczny od 45 do 55 groszy.

List z odciskiem stempla pocztowego z Olejowa

koperta ze stemplem olejowskim z 1938 roku
(kliknij żeby obejrzeć)


W Olejowie istniał także Urząd Gminny. W roku 1935 wprowadzono nowy podział administracyjny kraju i Olejów stał się siedzibą gminy zbiorowej, obejmującej wsie: Beremowce, Białogłowy, Białokiernica, Bzowica, Łopuszany, Moniłówka, Neterpnice, Olejów i Trościaniec Wielki. Na czele gminy stał Zarząd Gminy z wójtem Emilem Bilaszewskim i zastępcą (zwanym żartobliwie "podwójciem"), Janem Półtorakiem - Kłymem z Trościańca. Sekretarzem gminy był Ludwik Pichur.

Pieczęć gminy Olejów i podpis wójta Bilaszewskiego na starym dokumencie.

fragment dokumentu z 1939 roku
(kliknij żeby obejrzeć)


Ludwika Pichur napisał w swoich wspomnieniach: "Gmina Olejów była wzorowa. Dwa razy odwiedzał nas wojewoda tarnopolski Gintowt Dziewałtowski. Mieliśmy wiele pięknych planów inwestycyjnych - częściowo zrealizowanych - ale wojna przekreśliła je...".

Wybudowany pod koniec XIX w. budynek szkolny stał się już za ciasny i w 1935 roku zaczęto budować nową, znacznie większą szkołę. Budową kierował zasłużony miejscowy pedagog i kierownik szkoły, Walerian Pawłowski, zamordowany w marcu 1944 roku wraz z poprzednim kierownikiem szkoły Karolem Kowalem i dwoma innymi osobami przez Ukraińców z UPA.

Napisał o tym tragicznym wydarzeniu świadek, Ludwik Pichur, w liście do Antoniego Worobca: "4 marca 1944 r., gdy wracałem ze młyna w Trościańcu, natknąłem się na kilka furmanek, wyjeżdżających z Olejowa... Na tych furmankach: pierwszej i ostatniej jechali uzbrojeni bandyci z UPA, w pośrodku, na powozie leśniczego Leona Grzeszczuka, siedzieli: Walerian Pawłowski, Karol Kowal, Kazimierz Wielichowski oraz woźnica, 17-letni Józek Miastowski. Skręcili oni w drogę wiodącą do Manajowa i w lesie, wszystkich w okrutny sposób pomordowali...".

Ja z kolei (R.P.) słyszałem kilka dodatkowych szczegółów o tym od Olejowianki, Antoniny z Krzywych Wojciechowskiej. Ci Ukraińcy byli ubrani w niemieckie mundury i chyba też mówili - albo udawali, że mówią - po niemiecku, bo ludzie we wsi początkowo myśleli, że to prawdziwi Niemcy, nie Ukraińcy. Olejowskie koleżanki Antoniny (nazwisk już nie zapamiętałem) widziały nauczyciela na wozie, w otoczeniu tych "Niemców", w środku wsi. I jedna z nich pobiegła ostrzec księdza, żeby się gdzieś ukrył, bo "Niemcy aresztują ludzi". Dopiero później okazało się, że to byli przebrani upowcy.

***

DODATEK

[źródło: notatki ze wspomnień Michała Dajczaka, ur. w 1907 roku w Bzowicy, od 1932 roku mieszkańca Olejowa, spisane przez jego wnuka, Remigiusza Paducha, mail paduch@poczta.onet.pl]

Wodziccy mieli duży dwór murowany, piętrowy po Potockich. Fornale mieszkali w czworakach. Do Wodzickiego należał kościół (dokładał na remont).

Syn dziedzica kupował papierosy w sklepie. Dla domu - kupowała służba.

Kościół został zbudowany przez Potockich. Grobowce Potockich były w środku.

[Grobowce Starzeńskich, lub przed nimi jeszcze Błędowskich, nie Potockich; tu pomyłka mojego dziadka. Jego ród Dajczaków-Halaburdów w XVIII wieku był naprawdę chłopami pańszczyźnianymi u Potockich - i to, jak zawsze mawiał dziadek, "z tych wielkich" - ale działo się to w Trościańcu Wielkim, należącym do majątku załozieckiego. Położony tylko o kilka kilometrów dalej Olejów należał do już do innego klucza (złoczowskiego) i od zawsze miał innych właścicieli, o czym dziadek zapewne nie wiedział]

Ksiądz miał parę koni, 4-5 krów. Była służba: gospodyni, kucharka i 1 najmita.

Ksiądz po kolędzie dostawał chleb i wiadro zboża. Dziedzic dawał darmo drzewo na opał.

Niejaki Popowski miał szynk z piwem i była gospoda kółka rolniczego w sklepie (tylko z piwem). Żydzi mieli sklep bez wyszynku. Sklep miała też ukraińska kooperatywa.

Pensja w sklepie kółka rolniczego wynosiła 30 złotych miesięcznie. Praca trwała cały tydzień z wyjątkiem niedziel, od 6 rano do 10 wieczorem. Zapałki kosztowały 10 groszy, jajko 3 grosze. Radio kosztowało około 72 złotych. W sklepie było działające radio z głośnikiem na baterie i na akumulator (z połączonych baterii i akumulatorów). Baterie były dość drogie. Czasami w niedzielę wieczorem sklep był otwierany dla grupy znajomych, żeby posłuchać w radio Wesołej Fali ze Szczepkiem i Tońkiem.

Za dolary można było kupować w sklepie, tak samo na targu.

Bolszewicy znaleźli i wywieźli polskich policjantów. Kiedyś było ich w Olejowie czterech plus komendant. Nowi policjanci i sołtys byli Ukraińcami. Ukraińska policja wywoziła rodzinę hrabiego, zarządców, leśniczego, nauczycieli, poczmistrza i kolonistów hrabiego. W 1936 roku hrabia musiał przymusowo sprzedać część ziemi (parcelacja) i sprzedawał tylko Polakom. W lutym 1940 roku wszystkich tych kolonistów ukraińska policja wywoziła podwodami do Zborowa (m.in. wywieziono krewnego o nazwisku Gierc). Wywieziono też ukraińską rodzinę Doberczuków.

***

ZALUDNIENIE OLEJOWA:

1832 - (dane gr.-kat.) wśród mieszkańców było 591 grekokatolików
1857 - 1050 osób
1857 - (dane gr.-kat.) wśród mieszkańców było 635 grekokatolików
1870 - 1303 osoby
1880 - 1285 osób (w tym 607 wyznania rz.-kat., 964 gr.-kat., 41 mojżeszowego)
1890 - 1312 osób
1904 - 1708 osób
1905 - (dane rzym.-kat.) wśród mieszkańców było 725 wyznania rzym.-kat.
1910 - (dane gr.-kat.) wśród mieszkańców było 1270 grekokatolików, 665 łacinników i 100 Żydów.
1921 - 1901 osób, 955 mężczyzn i 946 kobiet (według wyznania: 839 wyznania rz.-kat., 1011 gr.-kat., 51 mojżeszowego; według podanej narodowości: - dane mocno niewiarygodne - 1534 Polaków, 350 Rusinów i 17 Żydów
1939 - 2450 osób (w tym 1160 Ukraińców wyznania gr.-kat., 20 Żydów, 320 Polaków, 240 "Polskich kolonistów i 880 "Ukraińców wyznania łacińskiego") /tym razem dane ukraińskie, ale ich wiarygodność - w kryterium narodowościowym - delikatnie mówiąc, nie lepsza od polskich z 1921 roku; mam nadzieję że Czytający będą mieli uciechę porównując te dane/

***

LATA 90-TE XX WIEKU

[źródło: "Nasz kresowy dom nad Hukiem, Smolanką i Łopuszanką". Opracowanie zbiorowe pod redakcją Antoniego Worobca. Zielona Góra 2000, nakładem Koła Środowiskowego Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej w Zbąszynku]

"Olejów - niegdyś siedziba urzędu gminy, posterunku policji, poczty, siedziba hrabiego Wodzickiego - dworek za szosą, okazały i większy park przy pałacu, gospodarskie zabudowania, wszystko to doszczętnie zniszczone, wszystko to zniknęło zupełnie z powierzchni ziemi. Przejeżdżając obok, aż nas zdziwiło, skąd się w tym miejscu wzięła zupełnie łysa góra. W sąsiedztwie widać kilkanaście domów, których to wcześniej nie było. Wybudowali te domki kołchoźnicy z rozbiórkowej cegły pałacowej - jest to rezultat zacierania śladów polskości na dawnych terenach kresowych... Przy dość uczęszczanej szosie, w środku wsi, przy rzece stał kiedyś młyn - pisze ów turysta. Obecnie młyna nie ma, sterczą w tym miejscu resztki fundamentów. Olejów był tętniącym życiem ośrodkiem gminy, obecnie to cicha, zapadła wieś, przerzedzona, bo Polaków wypędzono, a pozostała nieliczna grupa Ukraińców...".