Pamiętnik wywiezionego na roboty do Niemiec - cz.07
Dodane przez Kazimierz dnia Grudzień 19 2009 14:46:42

Józef Tomczyszyn (1920 -1991):


Pamiętnik wywiezionego na roboty do Niemiec


część 7
lipiec - wrzesień 1944




Lipiec

9-VII-1944

Otrzymałem list od Diłaj Marii.

11-VII-1944

Dostałem list od Radoma Władysława i Hnennego A.

12-VII-1944

Po tym dniu inwazji czegoś mnie takie roztargnienie i oczekiwanie tego i sam nie wiem czego, i tak wszystko razem tak mnie przybiło moralnie, że chodzę z myślami od tego co mnie otacza, dostaję listy i nie odpisuję, chcę się uczyć nie mogę, spać nie mogę, co z tego wyniknie to nie wiem, a jeszcze natura taka smutna, zawsze pochmurno i deszcz i dymy i huk fabryk, o Boże kiedy zabłyśnie ten wesoły, słoneczny.
Nadałem list do Radoma Władka.

13-VII-1944

Dostałem list z domu, pisany 5.VI., a nadany 7.VII. w Berlinie.
Pisza mi, że ojciec, Antek i siostra z Pawłem (Dajczakiem) są w Łopuszanach, a Paweł i Antek chodzą do roboty, a dziadek, babka, matka i Janek są w domu, pracują przy kuchni wojskowej.
I dostałem list od Hnennego Piotra.

Brzezicki dostał kartkę od Wiśki Michała Krzywego to pisze, że Wicek i Paweł Dajczak nie żyją!!!

14-VII-1944

Nadałem list do Władka Radoma, bo on jest w tym samym lagru co Krzywy to może on mi napisze, co jest? czy to prawda, że Paweł nie żyje.

19-VII-1944

Dostałem list z domu pisany 1. VII., o śmierci Dajczaków nic nie ma, widocznie, że to jest nieprawda.

20-VII-1944

Nadałem list do domu na lager pocztowy w Złoczowie.
Alarmy codziennie trwają po kilka godzin, my musimy siedzieć w lesie w rowach, bombardują tutaj w pobliżu ale nasza fabryka jeszcze stoi.

21-VII-1944

Dostałem wypłat za czerwiec, dostałem 100 marek.

22-VII-1944

Napisałem drugi list do domu

26-VII-1944

Nadałem listy: do Hnennego Piotra, Diłaj Marii. Kartki do: Krompa Michała, Zarwańskiego Pawła i Radoma Wł.

27-VII-1944

Dostałem list od Diłaj M.
Okropne naloty teraz, po kilka tysięcy samolotów przelatuje tak, że ziemia drży.


Sierpień

1-VIII-1944

Ofensywa na froncie wschodnim rozwija się, Lwów opuszczony, Moskale pod Warszawą.

3-VIII-1944

Tu do naszego lagru przyprowadzili pięćdziesiąt kobiet ruskich, poprzednio pracowali w Lotaryngii, teraz naszych chłopców którzy pracowali na wierzchu dali do kopalni, a na wierzchu będą pracować kobiety.

4-VIII-1944

Dostałem list od Radoma Władka.
Żniwa tutaj są już w całej pełni.

6-VIII-1944

Dzisiejszą niedzielę mam wolną.
Cierpię trochu z powodu chorej nogi ale zwolnienia nie mam, do pracy muszę chodzić.

9-VIII-1944

Nadałem list do Radoma Wł.

9-VIII-1944

Dziś mam niedzielę wolną.
Dostałem list od Zarwańskiego Pawła

14-VIII-1944

Od dzisiaj zaczynam chodzić na nocną szychtę.
Po raz pierwszy zjeżdżałem do szachty Kohlwald.
Dostałem kartkę od Hennego Aug.

15-VIII-1944

Chodziłem do dentysty rwać zęby, ale z powodu opuchnięcia nie wyrwał.

18-VIII-1944

Dostałem list od Diłaj Marii i Krompa Michała.
Pracuję nadal w nocy, codziennie jeżdżę do szachty w celu skracania liny.
Jestem bardzo osłabiony, zęby bolą i noga, i w ogóle czuję osłabienie na całym ciele.

22-VIII-1944

Wyrwałem zęba.
Dostałem pieniądze za lipiec, 100 marek.

24-VIII-1944

Nadałem listy do Hnennego Piotra i Zarwańskiego Pawła.
Dziś w nocy o mało nie wybiłem sobie prawego oka, ale całe szczęście że zakaleczyło tylko białko, a żrenica nie.


Wrzesień

Ten miesiąc stoi pod znakiem wielkich bojów tu na zachodzie, front zbliża się do nas, co z tego wyniknie to nie wiadomo.
Wygląda na zbliżający się koniec wojny.

14-IX-1944

Wysłałem listy do: Pawła Zarwańskiego i Hnennych Piotra i Augustyna.

15-IX-1944

Odjechaliśmy do Zweibrucken, do kopania rowów strzeleckich i przeciwczołgowych. Chodzić daleko około 7 km. Praca teraz od 6-ej rano do 8-ej godziny wieczór.

16-IX-1944

Wikt bardzo zły.
Do pracy wożą nas autobusem,

19-IX-1944

Praca ciężka, wikt bardzo zły, samoloty spokoju nie dają.

21-IX-1944

Trochu ratuje mnie Arnold Ley, daje mnie chleba, bo bez tego czułbym się bardzo źle.

28-IX-1944

Dziś samoloty zrzuciły serię bomb na stację kolejową w Zweibrucken, w całym mieście drzwi okna powylatywały.

29-IX-1944

Dziś św. Michała, w naszej parafii odpust.
Co tam porabia rodzina, czy żyją wszyscy, bo ja tu żyję na minuty.

Dziś znowu rzucały bomby na tych robotników że kopią okopy, cały dzień samoloty nie dawały spokoju.




poprzednia
część

 

 

Józef Tomczyszyn:
Pamiętnik wywiezionego
na roboty do Niemiec

 

 

następna
część