Dożynki na Kresach około 1881 roku
Dodane przez Remek dnia Sierpień 31 2009 22:33:31

Dożynki na Kresach około 1881 roku



Ten opis wyszedł spod pióra hrabiego Kazimierza Wodzickiego, znaleźliśmy go w jednej z jego książek (spisanej w 1882 roku w Olejowie, warto dodać). Jest dużym prawdopodobieństwem, że opisywane tu realia dotyczą Olejowa.

Sam tekst jest raczej poetyczny, ckliwy i sielankowy, jednak są w nim też ciekawe informacje etnograficzne. Krótki opis procesji ludności wiejskiej do dworu (czyli właściwe dożynki), zwyczaj wynagradzania składającej życzenia żniwiarki, wieszanie wianka, wreszcie bardzo dokładny opis targów żydowskiego kupca o zboże.

Uznaliśmy więc, że ten materiał warto umieścić na naszej stronie internetowej.



[źródło: Kazimierz hr. Wodzicki: Zapiski ornitologiczne. VIII. Skowronek. Lwów. Nakładem Księgarni Gubrynowicza i Schmidta. 1882.] Zachowano oryginalną pisownię.


Wóz za wozem toczy się po kurzu, zwożą zboże do szop i stodoły, układają sterty, snop na snop pada przyciśnięty drugim, rzędem do koła składane, w środku kłos przykrywa kłos, coraz większa stożkowatość, wznosi się daszek nakryty jałową słomą, przymocowaną prętami mającemi bronić stertę od wichrów jesiennych; gmach nareszcie stanął, gdyby murowany, na nim wiecha, zapowiadająca grób zbożowy, grób złotowłosych nieboszczyków. Zdaleka słychać zbliżające się smętne śpiewy, smutne, rzewne jak Ruś cała; szereg dziewcząt posuwa się ku dworkowi w różnobarwnych strojach, na czele dziewoja zasługująca na wynadgrodzenie. Główka hebanu, ozdobiona wieńcem spuszczającym na czoło złociste kłosy, czarna kosa przeplatana czerwonemi tasiemkami, jéj twarz błyszczy po znojach dziennych, na licach rumieniec, ten wynik pracy sumiennéj; przystąpiła ku zgromadzonéj rodzinie, pokłoniła się dygiem i ręka, schyliła główkę i wyjęknęła życzenie, aby siać, obficie zbierać a ludowi dawać zarobek. Nadstawiła wianek wybrana żniwiarka, o której cnocie świadczy nienaruszona kosa i dziewczę dworskie zdjęło dowód wyżętego zboża, powiesiło wianek w sieni na kołku, bo on przeznaczony dla żebraka; podziękowała z uśmiechem, a cała rodzina składała pieniądze na wesele pracowniczki. Swoboda na twarzach, nadzieja w umysłach, w sercu uczucie wdzięczności, w duszach rozczulenie za wynadgrodzoną pracę. Ojciec złożył ręce i półgłosem wymówił modlitwę: Błogosław Panie tę ziemię mi powierzoną , Twém słońcem i Twą pogodą, Twą rosą i Twemi deszczami, aby płodna była i wydała obfite dary słudze Twemu!

Ledwie zafurczała młocarnia i cepy zaklekotały, już nadjeżdża żyd, ofiaruje nizkie ceny, klnie się na Boga, na szczęście, na żonę i bahury, powtarzając ustawicznie: abym do domu niedojechał szczęśliwie, wszakże postępuje stopniowo, poci się gdyby w kąpieli, pejsy i brodę głaszcze, wychodzi i powraca, naradza się ze wspólnikiem i staje się znowu twardszym; nareszcie wsiada na wóz, śledząc okiem, jakie wrażenie uczyni jego odjazd, poczém powraca, dobija targu, wydobywa z pod brudnego hałatu jeszcze brudniejszy pulares sznurkiem obwiązany, płaci, rozstając się boleśnie z uzbieraną mamoną. Odjechał i zdala głosi jeszcze prośbę o dokładne czyszczenie. Pieniądz schowany, nabyte przekonanie o pokryciu wydatków, o zaspokojonych potrzebach, o swobodzie, która zapanować może. Siedli wszyscy przed dworkiem, kołyszą duszę śpiewem lotnego rolnika, gonią go wzrokiem w głębie obłoków; myśl korna i wdzięczna staje równocześnie z ptaszyna Najświętszej u jej tronu, szepcząc w duszy: chwała i dziękczynienie Orędowniczce naszéj. (...)

K. Wodzicki.

Olejów 15 marca 1882.