List Franciszka Gierca syna Józefa
Dodane przez Kazimierz dnia Czerwiec 08 2009 21:38:53
Niemcy, 5 marca 1948r

Najdroższa Babciu i Rodzino!

W pierwszych słowach mego listu. Niech będzie Pochwalony Jezus Chrystus, a mam Nadzieję że odpowie Na wieki Wieków Amen.

Kochana Babciu donoszę tą wiadomość dla całej Rodziny, że ja i Władzio pozostali przy życiu Chwała Bogu. Władzio jest obecnie w Wojsku Polskim w Egipcie, często do siebie pisujemy, a nawet podarunki posyła do mnie. Władzio ma wkrótce wyjechać do Anglij.

Droga Babciu, jak może już jest Wam wiadomo, że nasz Tato zmarł w Kaju 5 sierpnia 1942 w prowincji Uzbykystan - Kermene stacja. Naprawdę to było ciężkim przeżyciem dla nas trojga pozostających się przy życiu sierot. Mama była chora, Władzio też chorował, oboje na czerwonkę i żółtaczkę. Ja byłem już przy wojsku 38 km od nich i ni nie mogłem pomóc im, bo i ja byłem chory na te same choroby co i oni w tym czasie. Ś.P. ojciec nasz trzymał się dość dobrze ale te choroby złamały doszczętnie. Jak opowiadała ś.p. Mama to do ostatniej chwili był przytomny i przy sile i raptownie dostał takie bóle - i oddał Bogu ducha.

A zapewne pomyślicie, że gdzieś w szpitalu lub w jakim domu, a było to w małym sadku, przy drodze zamieszkiwało dużo takich ludzi, na gołej ziemi pod skrawkiem słońca azjatyckiego. Tak wymarła cała rodzina Olendra Jana (syn Mikołaja) z Konopnicy, dwie córeczki, żona i on sam też zmarł.

Babciu, żeby nasz ś.p. Tatuś był wytrzymał pary dni to byłby też wyjechał z nami do Persji jak ja, Mamusia i Władzio wyjechali do Persji i zamieszkali w obozie Polskim w Teheranie, a ja z Persji wyjechał zaraz do Iraku, i tam byłem parę miesięcy, następnie wyjechał do Anglij w roku 1943. Po dłuższym czasie pobytu ś.p. Mamusia i Władzio jak i też wiele innych rodzin między innymi Dziki z Manajowa i Dajczak Szczepan z Palekrów musieli jechać do Afryki przez podróż tak długą, ś.p. Mamusia była tak strasznie wykończona jeszcze z Rosji i kiedy zajechał statek do jednego z portów w Indiach (Karaczi) tam ś.p. Mamusia zachorowała i zmarła w szpitalu w miesiącu czerwcu 1943 roku. Na pogrzebie byli Władzio i żona Dajczaka Szczepana, bo oni trzymali się razem w jednym transporcie.

Po dłuższym czasie kiedym odnalazł Władzia to on opisał mi o wszystkim, później Dajczakowa. Po śmierci Mamusi Władzio wyjechał do Afryki z Dajczakami i tam był z nimi dłuższy czas, aż później zabrali go do wojska do Egiptu i tam znajduje się. Podam Wam jego adres Polish Forces M.E.F. 258.

A ja po powrocie do Anglij 1 i 1/2 roku wyjechał na front francuski1944 roku. Tak jakoś miałem szczęście Bogu dzięki, że zostałem przy zdrowiu i życiu, i po kapitulacji Niemiec było dużo porobionych Polskich Obozów Cywilnych na terenie naszej Polskiej Dywizji. No i Kochana Babciu zapoznałem w jednym obozie dziewczynę Polkę, ona była z rodzicami w obozie, i po dłuższym czasie takiego... ożeniłem się 29 czerwca 1946 roku i doczekali się córeczki Wandzia. Żona pochodzi z woj. poznańskiego. W 1946 roku wyjechali jesienią do Polski, a my teraz we troje wybieramy się do Anglij bo do Polski.... a bo Ja wiem?? Jak Babciu radzicie nam?

My chwała Bogu jesteśmy zdrowi, którego i zdrowia życzymy Naszej Najdroższej Babuńci.

Babciu proszę Was bardzo o prędki odpis. Jak tylko otrzymamy list od Was to wyślę ciepły sweter, pończochy, no i czego potrzebujecie, czy z obuwia to zaznaczycie.

Prosimy Was dużo napiszcie do mnie i zarazem do Władzia to ja mu wyślę list, a od Władzia mam piękną rzecz z Palestyny to Wam wkładam do tego listu jak i dwie fotografie naszych i Władziową.

Pozwólcie zakończyć ten list.

Zasyłamy moc całusów.

Wnukowie Franek, Aniela i prawnuczka Wandzia.



Franciszek Gierc ur. !920 w Białokiernicy, syn Józefa (ur. w Olejowie w 1897, zm. 5-08-1942 w Kermene /Uzbekistan/) i Zofii zd. Kaczan (ur. 1900 zm. 06-1943 w Karaczi). Rodzice Józefa to Wojciech (ur. Trościaniec Wielki w 1865 zm. 1897 w Olejowie) i Anna zd. Mazgajska (1872 w Olejowie zm. 1952 w Babimoście). Anna jako wdowa po Giercu wyszła za maż za Jana Dajczaka "Halaburdę" (1870-1920).

Jan i Józef Gierc (w/w ur. 1891 i 1897 synowie Wojciecha 1865-1897 żonatego z Anną Mazgajską). Jan mieszkał w Olejowie potem na Halczynej Dolinie, Józef ożenił się w Białokiernicy do Kaczanów, w 1933 r. kupił ziemię w Bogdanówce. Obydwie rodziny wywiezione do Permskiej oblasti, potem wyjazd na stepy Kazachstanu. Józef z żoną Zofią zd. Kaczan zmarli tamże, Jan powrócił w opolskie



--
The letter of Franciszek Gierc the son of Jozef

Germany 5th of March 1948

Dearest Grandma and Family!

In the first words of my letter let the God bless You and I hope to hear the answer “Bless you”.

Dear Grandma I deliver this message to the whole family that I and Wladek are still alive, thanks God. Wladek is serving in Polish Army and is stating now in Egypt, we often write to each other and he even sends gifts to me. Wladek is about to go to England.

Dear Grandma perhaps you know that our Father died on the 5th of August 1942 in Uzbkystan - Kermene station. That was a really difficult moment for our three remaining orphans. Mum was ill, Wladek was sick, both suffered from jaundice and dysentery. That time I was in the Army 38 km away from them and wasn’t able to help them because I was also sick on jaundice and dysentery. Our late father was quite ok but those illnesses destroyed him. As my late mum was telling he was conscious till the last moments and suddenly he felt terrible pains and passed away to the Lord.
You may think that he died in hospital or at home. It happened in a little garden. Many people lived nearby. On the pure land under the Asian sun. That’s the way the whole family of Jan Olender from Konopnica died, two daughters, a wife and he himself.

Grandma, if our late dad had lived a little bit longer, he would have gone with us to Persia, just like I, mum and Wladek, and stayed in a Polish camp in Teheran. I left Persia and went to Iraq. I stayed there for a few months and finally left to England in 1943. After some time mum and Wladek – alike many other families such as Dzik from Manajów and Szczepan Dajczak from Palikrowy had to travel to Africa. Mum was very exhausted after the long, tiring journey and when the ship came to one of the Indian docks (Karaczi) there mum got sick and died in hospital in June 1943. Wladek and Szczepan Dajczak’s wife were on the funeral, they were together in one transport.

After a long time when I found Wladek he wrote everything to me, later Dajczak’s wife did it. After mum’s death Wladek went to Africa with the Dajczaks and stayed there with them for some time. Later he was taken to the Army to Egypt and he is still stating there. I give you his address: Polish Forces M.E.F. 258.

I returned to England and after a year and a half went to the French front in 1944. I was very lucky to be healthy and alive, thanks God, and after the Germans capitulated there were plenty of Polish civil camps created in Poland for Polish division. In one of the camps I met a polish girl, Dear Grandma. She was in the camp with her parents and after some time I married her on the 29th of June 1946 and we had a baby-girl Wanda. My wife comes from Poznan district. In autumn 1946 they left to Poland and now the three of us are going to England because to Poland…. I don’t know. What do you suggest Grandma?

Thanks God we are healthy what we wish you Our Dearest Grandma.

Grandma, I ask You for a quick answer. As soon as we receive a letter from you we will send you a warm sweater, tights and what you need, or whatever, just say.

We ask You to write a lot to me and Wladek. I will send a letter to him, from Wladek I got a beautiful thing from Palestina which I put into this letter as well as two photographies of us and Wladek.

Let me finish that letter.

We send kisses.
Grandchildren Franek and Aniela and grat-granddaughter Wandzia.
……………………………………………………………………………………………………………………………………………………………


Franciszek Gierc born in 1920 in Białokiernica, the son of Józef (born in Olejów 1897, died 5.08.1942 in Kermen/Uzbekistan) and Zofia from Kaczan’s (born 1900, died in July 1943 in Karczi). Józef’s parents were Wojciech Gerc (born in Trościaniec Wielki 1865, died in Olejów 1897) and Anna Mazgajski (born in Olejów 1872, died in Babimost 1952). Anna as a widow after Gierc married Jan Dajczak “Halaburda” (1870 – 1920).
Jan and Józef Gierc (born in 1891 and 1897 both sons of Wojciech 1865 – 1897 married to Anna Mazgajska). Jan lived in Olejów then in Halczyna Dolna, Józef got married to a Kaczan’s woman in Białokiernica 1933 and bought land in Bogdanówka. Both families were taken out to Perm region then to Kazachstan’s steps. Józef with his wife from Kaczan’s died there, Jan came back to Poland - Opole district.