Herb rodziny Starzeńskich
Dodane przez Remek dnia Kwiecień 13 2008 17:07:52
HERB RODZINY STARZEŃSKICH


[źródło: Wilczyński Jan Kazimierz: "Herbarz starodawnej szlachty podług Heraldyków polskich z dopełnieniem do czasów obecnych". Paryż 1860?]. Zachowano oryginalną pisownię.

HERB LIS albo BZURA

Niesiecki tak go opisuje: Ma być strzała biała w polu czerwoném, dwa jelca na niéj tak ułożone że się zdadzą jakby dwa krzyże; nad hełmem lis z korony niby wyskakujący, tylnych u niego nóg nie widać, ogon tylko zadarty, nogi przednie wzniesione, sam głową w lewo tarczą obrócony.

Zowie się ten herb Lis, że się dawniejsi przodkowie samą liszką na tarczy herbowali, a gdy przyszli ze znacznémi zasługami do strzały, liszkę na hełm wynieśli. Ta odmiana, powiadają, że się stała w roku 1058, za Kazimierza Igo, króla polskiego: gdy albowiem pod Sochaczewem, nad rzeką Bzurą czy Mzurą, przodek tego domu, z niewielką garstką ludzi, Jadźwingów i Litwę tamten kraj bezpiecznie pustoszących w koło opasał, hasło im albo znak dał przez strzałę bystro i wysoko ogniem siarczystym wysadzoną, którą spostrzegłszy ci, co wtyle zasadzeni byli, wielkim impetem na nieprzyjaciela natarli, on też z drugiéj strony na czele stanąwszy, potrwożonym niespodzianą inkursyą ciężkim się stawił, tak że wkrótce ich złamał i zwycięztwo otrzymał. Za to heroiczne dzieło strzałę mu na tarczy nadano, a herb ten, Bzura czy Mzura, zwać od miejsca téj potyczki poczęto i samegoż tego zwycięzkiego rycerza, które imię, i na syna się jego zlało.



[źródło: "Na schyłku dni Rzeczypospolitej. Kartki z pamiętnika Michała Starzeńskiego (1757-1795)". Wydał Henryk Mościcki. Warszawa 1914, nakładem Księgarni Gebethnera i Wolffa.] Zachowano oryginalną pisownię.

Podanie rodzinne głosi, iż jeden z naszych przodków, służąc wojskowo jako kawalerzysta, brał udział w krwawych walkach, które Polacy nieraz staczali z Niemcami. Razu pewnego dwa wrogie obozy rozłożyły sie nad Bzurą, przedzielone tylko błotami tej rzeki, która, z powodu wylewów wiosennych, stała się niemożliwą do przebycia. Młody Starzeński, w towarzystwie ulubionych swoich chartów, trzymał jednej nocy straż w obozie, kiedy o brzasku psy jego wytropiły lisa. Spłoszony zwierz, salwując życie, co tchu począł umykać i przez wązką grobelkę, o której istnieniu oba wojska nie wiedziały, dostał się na drugi brzeg rzeki. Charty goniły w ślad za nim, a nasz kawalerzysta za chartami. Tym sposobem, zupełnie niespodziewanie, odkrył nieznane przejście, które go zawiodło pod sam obóz nieprzyjacielski. Unosząc schwytanego lisa, powrócił niebawem do swoich, zbudził dowódcę, a następnie króla (bo królowie w owych czasach sami chadzali na wojnę) i opowiedział im, co mu się przytrafiło. Zarządzono natychmiast wyprawę, którą Starzeński poprowadził. Nieprzyjaciel, zaskoczony znienacka, został pobity, a młody rycerz, na pamiątkę owego szczęśliwego zwycięstwa, miał wówczas otrzymać od króla herb Lis. Opowieść powyższa, jakkolwiek mało prawdopodobna i tylko w ustnej tradycji rodzinnej przechowywana, sprawiła jakoby to, iż wszyscy Starzeńscy nadzwyczaj zawsze lubili charty, a Niemców nie cierpieli, albo co najmniej mieli do nich uprzedzenie.