Marcowe płanety
Dodane przez henryksliwa dnia Marzec 13 2018 13:58:08

Marcowe płanety



Zima na Kresach Wschodnich zaczynała się w październiku pierwsze przymrozki, a w listopadzie zaczynał prószyć pierwszy śnieg. Na święta Bożego Narodzenia było zawsze biało i mroźnie. Śnieg,który spadł w grudniu leżał już do wiosny, do marca,a czasem i dłużej. To na początku wiosny w marcu jeszcze zima robiła swoje porządki i wymiatała resztki śniegu. Tylko w marcu śnieg padał inaczej jak w czasie zimy. W tym okresie słońce już wędrowało wysoko na niebie zaczynało dogrzewać, a też i jaśniej świecić. Jego promienie odbite od leżącego śniegu były oślepiające. Chmury na niebie wędrowały z przerwami, raz zasnuły całe niebo, a raz odsłaniały cały nieboskłon. Zjawisko takie trwało parę minut i powtarzało się przez cały dzień. Przechodzenie z jednego stanu pogody w drugi odbywało się bardzo szybko. Nie było stopniowego zmniejszania się światła. Podejrzewam, że chmury śniegowe były bardzo grube,bo kiedy zakryły słońce to nagle robiło się bardzo ciemno, a na dodatek zaczynał padać bardzo obfity śnieg i zrywał się porywisty wiatr. Płatki śniegu leciały poziomo. Po kilku minutach takiej nawałnicy chmury ustępowały, wiatr ustawał, a słońce znów zaczynało świecić olśniewająco. Taka zmienna pogoda trwała przez cały dzień,pod wieczór przeważnie się wypogadzało, nocą przychodził kilko stopniowy mróz, a od rana aura się powtarzała. Taki typ pogody zawsze występował w marcu każdego roku i był nazywany przez tam żyjących ludzi marcowymi płanetami

Henryk Śliwa